mok dyrektor

Komentarz
Szanowna Olu!

Odpowiedź dla dyrektor MOK, Olgi Skwary, która na Miejskiej odniosła się do mojego komentarza ”Dyrektor dzieli, rządzi i… dzieli”. Komentarz Olu, podzieliłem na kilka części, by był bardziej czytelny.

”Do Zajawkowiczów”
MÓJ KOMENTARZ opublikowany na MIEJSKIEJ, który odbił się szerokim echem wśród mieszkańców gminy Kłobuck, jest KONSEKWENCJĄ DZIAŁAŃ dyrektor SKWARY. Tylko i wyłącznie konsekwencją. Gdyby nie jej dotychczasowe ruchy, to nigdy by nie powstał. Nie ja jestem winnym całego zamieszania, tylko Ty Olu. Jeśli nadal nie widzisz żadnej winy w sobie, to jest to zwyczajnie przykre. Jeśli Wy Zajawkowicze również tego nie widzicie, to mocno nad tym ubolewam. W moim komentarzu nie napisałem ani jednego złego słowa na temat stowarzyszenia. Współpracowałem z wami. Przez ponad rok pracy pisałem o Was tylko w pozytywach. Publikowałem zapowiedzi, obszerne relacje z imprez, pomagałem również przy samej organizacji wydarzeń. Rozumiem, że wtedy byłem ”cacy”. Teraz, gdy napisałem kilka słów PRAWDY na temat problemów jakie napotykamy ”dzięki” nowej dyrektor, to już nie jestem ”fajny”. Tak, wam również sporo zawdzięczam. Poznałem świetnych ludzi. Miałem okazję współtworzyć ciekawe wydarzenia. Nie mieliście nic przeciwko, by udostępnić Strzelnicę na organizację ”Kalifornia Fest”, za co jeszcze raz dziękuję.
Olu! Sama przyznałaś, że praca Zajawki to praca zespołowa. Jeśli mimo to uważasz, że indywidualnie zapracowałaś na to, by z tak małym doświadczeniem zostać dyrektorem MOK-u, świadczy to o niezwykle wysokim mniemaniu jakie musisz mieć o sobie. Nie byłoby Ciebie na tym stanowisku, gdyby nie ZAJAWKA. Oczywiście sama też dołożyłaś do tego sukcesu parę kamyczków.
Nie odpowiadam za komentarze, które pojawiły się pod moim artykułem. Przykro czytać niektóre z nich. Niestety to ”szambo” wcześniej czy później by się rozlało. Chyba nikt z was nie sądzi, że mój wpis nakładł do głowy tym ludziom takich, a nie innych przemyśleń. To w ludziach siedziało i teraz wypłynęło. Przepraszam, że rozlało się akurat na Miejskiej.
Zajawkowicze! Nie pamiętacie co Was spotykało za poprzedniej władzy? Co gdyby zaproponowano Wam, żeby na którymś z wydarzeń przez Was organizowanych zaśpiewał Krzysztof Nowak, albo Roman Minkina? Zaczęlibyście składać ręce do oklasków, czy wydałoby się to Wam absurdalne? No przecież jeden z nich był burmistrzem, drugi starostą, na pewno przyciągnęłoby to pełną sale ludzi… Super pomysł co nie?

”Kłamstwa” w moim wpisie.
Olu! Czy kłamstwem jest to, że łączysz funkcję prezesa zarządu Zajawki z dyrektorowaniem w kłobuckim domu kultury? Czy ktokolwiek ma wątpliwości, że jest to nieetyczne i może rodzić wiele problemów? Ludzie! Spójrzcie na tę sytuację próbując stanąć z boku. Ponawiam pytanie: Czy nie można działać dla tego stowarzyszenia jako szeregowy członek? Jeśli pozostając w zarządzie nie chodzi o ”błyszczenie” to o co? Może o lepszą komunikację? Faktycznie, sama ze sobą lepiej się dogadasz Olu podpisując pisma kierowane do MOK, w którym sama od siebie je będziesz odbierać i ”zgadzać się” na pewne prośby, bądź nie.
Czy pani Gancarek nadal pracuje w MOK-u? Powód na wygodne ”porozumienie stron” zawsze mógł się znaleźć. W końcu można było zagrozić zwolnieniem dyscyplinarnym i po sprawie. Nieprawdą jest, że wiele osób przez to rozstanie odwróci się od MOK-u? Odsyłam do petycji podpisanej przez ponad 100 osób.
Nieprawdą jest, że ognisko muzyczne również napotkało na problemy? Odsyłam do artykułów konkurencyjnych mediów.
Nieprawdą jest, że rzucałaś nam kłody pod nogi przy organizacji naszego projektu ”Różne oblicza kobiet?”. Odsyłam do mojego komentarza i do swojej głowy, może chłodna analiza sytuacji coś w niej rozjaśni.

Współpraca polegająca na ingerencji w wizję artystyczną.
”Niemal wszystko” co napisałem jest nieprawdą? Właśnie przecieram oczy ze zdumienia. Przecież nawet w tym wpisie przyznajesz rację, że jednak próbowałaś ingerować w artystyczną wizję naszego przedsięwzięcia. Z tego co pamiętam na ”Zew wolności” również udostępniono salę bezpłatnie, a rola MOK-u ograniczyła się właśnie do udostępnienia sali na próby i sam występ. Również pomagał nam dźwiękowiec. Czy wtedy ingerowałaś w ten występ? Czy wystąpił ktoś przez Ciebie forowany? NIE! Wtedy również śpiewali Witold Dominik i Tomasz Wałęga. Nie przeszkadzało ci to. Co się stało, że nagle przeszkadza? Wtedy była to impreza ponad podziałami, a teraz już nie jest? Do składu dokooptowaliśmy tylko trzech artystów w tym jednego, który współpracuje z MOK-iem (Łukasz Gawin). Sebastian Wypych, który również działa od lat w MOK-u już podczas Zewu z nami występował. Proszę byś skończyła tę komedię ukazującą nas jako stowarzyszenie zamknięte na współpracę. W projekcie bierze udział 13 osób! Skład niemal identyczny jak na ”Zewie”, a jednak teraz to ”towarzystwo wzajemnej adoracji”. Cóż za hipokryzja.
Kto pozwoli na Twoją ingerencję może wystąpić za darmo, a kto nie wyrazi na to zgody, ten musi wynająć salę za pieniądze? Brawo! Ciekawe tylko, czy zamierzasz wcinać się reżyserom spektakli, które mogą być wystawiane w przyszłości w MOK-u. Jeśli, któryś z twórców będzie chciał udostępnienia sali bezpłatnie, to zamierzasz ”wciskać” mu role pierwszoplanowe? Może chociaż kilku statystów? Jeśli się nie zgodzi na Twoje propozycje to stwierdzisz, że ci wszyscy aktorzy i reżyser to ”towarzystwo wzajemnej adoracji”?

Występ burmistrza
Proszę doprecyzować ze swoim szefem, kto komu występ zaproponował. Widzę, że masz problemy komunikacyjne z organem prowadzącym. To burmistrz zadzwonił do mnie przed Walentynkami z informacją, że chciałby wystąpić na koncercie, który organizujemy. Pamiętam jak zaznaczył, że ”nie zamierza się obrażać jeśli się nie zgodzimy”. Odpowiedziałem, że wstępnie nie mam nic przeciwko, ale muszę uzgodnić wspólne stanowisko z muzykami. Brzmiało ono bardzo wyraźnie: ”NIE”! Dziś widzę, że było to słuszne stanowisko, w przeciwnym razie wzięlibyśmy udział w czymś niezwykle ”obłudnym”. Przekonany jestem, że gdybyśmy ową zgodę na występ burmistrza wyrazili, pewnie nasz koncert doszedłby, bez żadnych problemów, do skutku. Nadal jednak tkwilibyśmy w dziwnej nadziei, że może jeszcze pokażesz klasę jako dyrektor MOK-u i udowodnisz, że zamierzasz współpracować z wszelkimi środowiskami – tak jak deklarowałaś. Teraz wszystko jest jasne.
My nie potrzebowaliśmy burmistrza, by ”frekwencja była wyższa”. ”Zew wolności” zapełnił całą salę bez jego występu.
Chciałem coś mocno podkreślić. NIE MAMY NIC PRZECIWKO PRZYSZŁYM WYSTĘPOM JERZEGO ZAKRZEWSKIEGO! Olu! Możesz robić koncerty z nim w roli głównej nawet raz w tygodniu! No, może przesadzam, bo to mogłoby się jednak znudzić, ale przecież nikt ci nie broni zorganizować jednej, czy dwóch imprez w roku, w których burmistrz zaśpiewa, zagra na gitarze (wiem, że potrafi), czy co tam sobie wymyślisz. Nie twierdzę, że takie wydarzenie nie zapełni MOK-u. Tego nie wiem. Nie twierdzę, że źle wypadnie. Pewnie sobie poradzi. Działajcie!
Nie rób Olu z naszej imprezy czegoś politycznego, tylko dlatego, że nie zgodziliśmy się na występ polityka. Radni, o których wspomniałaś byli już w pierwszym projekcie. Nie ze względu na swoją działalność polityczną. Tomasz Wałęga występował w młodości w kilku kapelach rockowych. Witold Dominik śpiewa od lat, a koncert SKL Blues na największym (pod dachem) festiwalu bluesowym świata ”Rawa Blues” niech świadczy o klasie wszystkich członków zespołu. Wiem, że skala zupełnie inna, ale Morrison i Cobain też nie byli zawodowymi muzykami, a całkiem nieźle sobie radzili na scenie. Wybacz, ale jesteś ostatnią osobą, która może oceniać, czy ktoś zasługuje na miano zawodowca w swojej dziedzinie, czy nie (zwłaszcza w muzyce).

”Po co ten dyrektor”?
Napisałaś zwracając się do mnie: ”A jeśli MOK Twoim zdaniem ma umożliwiać jak największej grupie społeczeństwa współtworzyć życie kulturalne w mieście, to po co mu dyrektor? Powieśmy klucze na Rynku i niech każdy organizuje sobie w nim co chce, a po imprezie z powrotem odwiesza je na miejsce.”
Tak, moim zdaniem powinien to umożliwiać. Wyobraź sobie, że przytoczyłaś fragment statutu jednostki, w której jesteś kierownikiem. Polemizujesz ze statutem MOK-u, którego jesteś szefem? Może warto przekonać radnych, by go zmienili skoro Ci się nie podoba? (punkt 1, gdzie mowa o celach i zadaniach: ”Prowadząc działalność kulturalną MOK realizuje podstawowy cel, jakim jest umożliwienie jak najszerszej grupie społeczeństwa udziału we współtworzeniu życia kulturalnego i wartości kulturalnych”.
Wolisz, by to mieszkańcy oceniali Twoją pracę. Przykro mi, ale ja również będę to robił. Jesteś osobą pełniącą funkcję publiczną. Ja dziennikarzem. Mam do tego prawo. Nie twierdzę, że wszystko co robisz w MOK-u jest złe. To do czego się odniosłem oceniam negatywnie.
O jakości naszej propozycji niech świadczą reakcje innych ludzi reprezentujących kulturę w tym powiecie. Jakimś cudem, ani we Wręczycy Wielkiej, ani w Krzepicach nie ingerują w przygotowany przez nas projekt. Nie chcą też żadnych opłat za udostępnienie sali na próby i pomoc dźwiękowca. Nie czują się ”potraktowani instrumentalnie”. Wiedzą, że MOK ma służyć MIESZKAŃCOM, a my reprezentujemy powiat kłobucki. Na pewno zdają sobie też sprawę, że ewentualny sukces koncertu będzie również sukcesem tych domów kultury. To jasne. Bez wypychania na scenę wójtów, burmistrzów, radnych, czy kogokolwiek innego.
Dyrektor jest potrzebny w domu kultury. Taki, który będzie zwornikiem różnych środowisk. Nie twierdzę, że MOK nie wymaga zmian, ale zaoranie wszystkiego co dobre nie jest mądrym pomysłem. Na pewno kierownik takiej jednostki powinien łączyć, a nie dzielić. Tobie Olu to na razie się nie udaje.

Sebastian Zielonka

Komentowanie zostało wyłączone.