Komentarz
  Nowe “standardy” władzy

Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Kłobucku doszło do niepokojącej sytuacji. Czy ”kwity” wyciągane przez władzę staną się znakiem rozpoznawczym ”Nowej jakości”, o której tak głośno było w kampanii wyborczej?

Burmistrz Kłobucka, Jerzy Zakrzewski pokazał się na sesji z nieznanej dotąd wielu osobom strony. Najwyraźniej problemy związane z Miejskim Ośrodkiem Kultury w Kłobucku sprawiły, że grunt pod nogami włodarza zaczął się palić. Trudno inaczej wytłumaczyć pewne zachowania.

Teczka na dziennikarza
Jako, że słowami wypowiedzianymi na komisji przez dyrektor Olgę Skwarę poczułem się dotknięty, postanowiłem zabrać głos na sesji. Decyzja ta była podparta oburzeniem muzyków zaangażowanych w projekty, które realizowali wraz ze mną (”Zew wolności”, ”Różne oblicza kobiet – mężczyźni kobietom”). Problem polegał na tym, że szanowna pani Olga Skwara próbowała przypisać sobie zasługi zwłaszcza za ”Zew”, w którym brała tylko symboliczny udział.
Głos w sprawie zwolnionej instruktor MOK-u, Marzeny Gancarek, zabrali przedstawiciele grupy Mix-Art.
Linią obrony drugiej strony były m.in krytyczne artykuły, które miałem pisać pod adresem MOK-u za czasów swojej pracy w ”Kulisach”. Jakież było moje zdziwienie kiedy w ramach ”kontry” usłyszałem słowa Pana burmistrza skierowane do szefowej kultury, by ta pokazała moje artykuły grupie Mix-Art. Pani Skwara wskazując na teczkę oznajmiła, że ma ”przygotowane te artykuły” i ”prywatną korespondencję”.
No proszę. Jak pięknie. Przygotowano się specjalnie dla mnie! Czuję się zaszczycony. Ktoś w końcu musiał przejrzeć strona po stronie kilkadziesiąt wydań tygodnika ”Kulisy Powiatu”, by coś ”na mnie” znaleźć. W tym wypadku chodziło o jakąś krytykę pisaną ”na MOK”. Jeśli faktycznie udało się tam ”coś” znaleźć to gratuluję szperającemu. Ciekawe kto fizycznie to zrobił. Zawartością teczki się nie pochwalono.
Najciekawsze w tej kwestii jest to, że chwilę wcześniej dyrektor MOK-u przytoczyła fragment prywatnej korespondencji pomiędzy mną, a panią dyrektor. Wykazała się prawdziwą ”klasą”. Później jeszcze podkreśliła, że tą korespondencję ma przygotowaną. Nie da się inaczej określić takich praktyk jak zwyczajne świństwo. Gdybym ja miał przytaczać prywatne rozmowy i wiadomości z pewnymi osobami… Przyznam, że niedobrze mi, gdy pomyślę o tym, że ludzie są zdolni do takich zachowań.
Ciekawe, że chwilę wcześniej dostało się także redaktorowi Dziennika Zachodniego. Burmistrz Kłobucka Jerzy Zakrzewski poprosił o wyjaśnienia nieobecnego już na sesji Piotra Ciastka. Dodał, że zacznie autoryzować wszystkie swoje wypowiedzi (w moich tekstach autoryzuje je niemal od początku mojej pracy jako dziennikarza). Chodziło o jedno ze stwierdzeń, które według burmistrza zostało źle zrozumiane przecz czytających tekst Ciastka. Ciekawe, że wywód dotyczący redaktora, zbiegł się z jego publikacjami, które zbyt przychylne nowej władny nie były.

Atak na Bełtowskiego, Nowaka i Ścieburę
Zygmunt Bełtowski, radny z Białej, po raz kolejny podjął temat ulicy Strażackiej, o której remont/budowę (są co do tego wątpliwości) walczy od dawna. Zakrzewski oznajmił, że to mało poważne, że co sesję porusza się ten temat. Przepraszam bardzo, ale przecież z tego co mi wiadomo, to pan burmistrz obiecywał, że droga ta, która jest w opłakanym stanie, zostanie wykonana w 2015 roku. Mamy rok 2016, a postępów w tej sprawie nadal nie widać. Faktycznie w temacie pojawia się wiele problemów. Trzeba było jednak o tym myśleć, zanim się deklarowało, że się coś wykona w danym czasie. Pan Bełtowski jest radnym reprezentującym Białą i nie dziwię się, że co sesję porusza ten temat. To nie są żarty. Przypominam droga według obietnic włodarza miała być zrealizowana w 2015 roku.

Pod koniec sesji, burmistrz oznajmił, że musi się do pewnych rzeczy odnieść. Pierwszym, któremu się ”oberwało” był jego poprzednik Krzysztof Nowak.
Na jednym z wpisów (…) dotyczących rozwiązania umowy z panią kierownik Janicką napisał (Nowak przyp. red.), że ”jest to nikczemną podłością zwolnienie człowieka, który pomagał ludziom”. (…) może pan burmistrz wytłumaczy dlaczego w sprawie GOPS-u toczy się postępowanie prokuratorskie dotyczące przekroczenia uprawnień i poświadczenia nieprawdy za okres, w którym nadzorował tą instytucję? Jak będzie w stanie na to odpowiedzieć, to wtedy będę rozumiał dlaczego napisał, że to jest ”nikczemna podłość” – powiedział Jerzy Zakrzewski.

Przy tej okazji warto przypomnieć oryginalny fragment wpisu pana Nowaka, który polemizował z moim artykułem i innymi komentarzami, które znalazły się pod owym tekstem:
”Przyczyna tego zwolnienia ma w/g mojej oceny inne powody, a jakie, to najlepiej wie zainteresowana i burmistrz. Za pomaganie ludziom w potrzebie zwolnić pracownika to nikczemna podłość.”
Prawda, że wygląda to nieco inaczej? Były burmistrz podał, że przyczyną zwolnienia są inne powody. Tak więc Nowak nie atakował w żaden sposób Zakrzewskiego.

Rafał Ściebura za pośrednictwem Kanału Zielonego, który sesję nagrywał, mógł usłyszeć, że jeśli będzie miał ”trochę uczciwości w sobie to napisze na forach dlaczego po miesiącu urzędowania złożył rezygnację z funkcji, czując się nie w porządku wobec rzeczy, które się zadziały”. Cóż, ta wypowiedź brzmi dość enigmatycznie. Burmistrz dodał, że ”jeśli to napisze, to będzie w porządku”. Pod adresem Ściebury padło też, że jest ”nagle znawcą wszelkich tematów”.
Przepraszam bardzo, ale z tego co kojarzę, to jakoś wpisy pana Ściebury nie przeszkadzały Zakrzewskiemu, gdy ten atakował jego głównego kontrkandydata w wyborach samorządowych. Kto wie, może właśnie działalność Ściebury na portalu Facebook w kampanii wyborczej mogła w znaczący sposób przyczynić się do tego, że został on mianowany przez nowego burmistrza na jego zastępce.

Kwity na Dominika
Prawdziwą wisienką na tym niesmacznym torcie był wywód dotyczący opozycyjnego radnego Witolda Dominika. Zakrzewski zasugerował, że już wie skąd wynika niechęć Dominika do jego osoby. Wystąpienie można było zrozumieć tak, że kiedyś to radny mógł zarobić na urzędzie gminy Kłobuck, a teraz to żadnych zleceń z urzędu nie otrzymuje. No i się widocznie wkurzył na burmistrza.
Dominik nie był wtedy radnym. Mógł zarabiać na kłobuckim urzędzie. Zarabiał pieniądze jako wykształcony architekt posiadający odpowiednie kwalifikacje i uprawnienia. Prowadzi on pracownię architektoniczną. 415 tysięcy, którą otrzymał z kłobuckiego magistratu w latach 2005-2013 musiał najprawdopodobniej opłacić także pracowników i ponieść inne koszty związane z projektowaniem. Pamiętajmy, że urzędowe pieniądze przepływają zawsze w transparentny sposób, musi być ogłoszony odpowiedni przetarg/konkurs. Przecież pan Zakrzewki był radnym przez te lata, a swego czasu nawet szefem komisji budżetu i finansów. Czy zgłaszał wtedy jakieś zastrzeżenia?
Czy ktokolwiek zarzuca obecnemu burmistrzowi to, że zarabiał przez lata jako przedsiębiorca niemałe pieniądze? Tak na marginesie, ciekawe ile zarobił na ”społecznej” funkcji prezesa LGD?
Cała argumentacja przedstawiona przez burmistrza nie trzymała się przysłowiowej ”kupy”. Skoro Dominik miał ”tak dobrze” za czasów Nowaka, to dlaczego oficjalnie występował w kampanii przeciwko niemu? Dlaczego zdecydował się wystartować w wyborach samorządowych? Przecież jako radny nie może zarabiać w żaden sposób na mieniu gminy, więc świadomie zrezygnował z ewentualnych przychodów.
Słuchając wywodu Zakrzewskiego czułem się zażenowany. Myślę, że nie tylko ja.

Kto komu patrzy na ręce?
Wracając na chwilę do sprawy Dominika, warto pamiętać, że ktoś musiał się sporo naszukać. Trzeba było przejrzeć faktury z wielu lat, żeby znaleźć to co interesujące. Ktoś to komuś zlecił i ktoś to wykonał.
To dziennikarze mają patrzeć władzy na ręce, a nie odwrotnie. Oczywiście wszyscy muszą działać w granicach prawa, ”pismaki” także. Radni również sprawują funkcję kontrolną nad władzą. W naszym mieście występuje małe ”pomieszanie z poplątaniem”. Okazuje się, że teraz to władza patrzy wszystkim wokół na ręce, a zwłaszcza tym, którzy myślą trochę inaczej niż rządzący. Za wszelką cenę próbuje się te osoby zdyskredytować w oczach opinii publicznej. To co się obecnie dzieje, ”śmierdzi” z daleka. Strzeżcie się wszyscy, którzy macie swoje własne zdanie, a co gorsza, odwagę wypowiadać je głośno!
Usłyszałem zarzuty wobec komentarzy, które pojawiły się pod moim tekstem dotyczącym nowej dyrektor MOK-u. Proszę pamiętać, że gdybym zablokował możliwość komentowania, lub usuwał wszystkie komentarze, zostałbym posądzony o to, że jestem ”wrogiem wolności słowa”. Nie będę dla nikogo robił żadnych wyjątków. Komentarze są otwarte. Najbardziej obraźliwe będę usuwać. Jeśli ktoś ma zastrzeżenia do pozostałych, to proszę zgłaszać sprawę odpowiednim organom.
Panie burmistrzu jeśli już mamy sobie mówić co kto powinien, to poważny włodarz powinien skupić się na rządzeniu, a nie szukaniu ”haków”. Nadal liczę na to, że spełni Pan swoje ”obfite” obietnice wyborcze, a czasu na ich realizację jest coraz mniej.

Sebastian Zielonka
zielonka@miejska.info.pl

Komentowanie zostało wyłączone.