Piękna i Bestia – recenzja

Disney od jakiegoś czasu konsekwentnie przerabia swoje klasyczne animacje na filmy aktorskie. I póki co, na tym polu wytwórnia osiąga znakomite efekty. Nowe interpretacje tradycyjnych historii mają niepowtarzalny klimat poruszając w podobny sposób, jak pierwowzory. Mająca swoją premierę siedemnastego marca, „Piękna i Bestia” nie stanowi wyjątku od tej reguły.

Film Billa Condona jest bardzo wierną adaptacją animowanej klasyki. Produkcja opowiada historię pięknej Belli, która postanawia zamieszkać w zamku potwora, aby uratować swojego ojca. Z czasem między dziewczyną, a bestią zaczyna rodzić się uczucie. Jednocześnie o rękę Belli zabiega przystojny myśliwy Gaston.

Perfekcyjne naśladownictwo aktorskich adaptacji, względem klasycznych obrazów, to standard, do którego specjaliści z Disney’a zdążyli nas już przyzwyczaić. ”Kopciuszek”, ”Księga Dżungli” orazPiękna i Bestia” są fabularnymi i stylistycznymi kopiami oryginalnych produkcji. Jednak mimo swoistej wtórności, w aktorskich rebootach zachowany jest, charakterystyczny dla tamtych filmów, klimat.
Piękna i Bestia” powala swoją wizualnością. Niesamowite zdjęcia i sugestywna scenografia nadają produkcji poloru. Kontrast pomiędzy ciepłymi ujęciami wnętrz (odcienie żółci), a na przykład chłodnym przedstawieniem mrocznego lasu, jeszcze bardziej potęguje dobre wrażenie. Świetnie wykonane efekty komputerowe pogłębiają immersję pozwalając widzowi w pełni zanurzyć się w widowisku.

Jak na porządny musical przystało, to głównie muzyka buduje atmosferę tej produkcji. Mimo faktu, że ścieżka dźwiękowa jest jedynie wariacją na temat ogranych motywów, „Piękna i Bestia” radzi sobie na tym polu dużo lepiej, niż chwalony powszechnie La La Land”. Poza tym, bardzo dobrze wyreżyserowano i zaplanowano całą choreografię. Filmowi Condona udało ustrzec się przed pretensją i wewnętrzną pustką, co stanowiło główną wadę dzieła Damiena Chazelle’a.
Piękna i Bestia” jest produkcją odznaczającą się wyjątkowym poczuciem humoru. Mimo dość uniwersalnej i poruszającej historii, twórcom udało się nie tylko widza wzruszyć, ale również rozbawić. Żarty słowne i sytuacyjne są bardzo dobrze zbalasnowane i zaplanowane.

Bill Condon zgromadził przy produkcji świetnych aktorów, którzy wiernie przenieśli bajkowe postaci do aktorskiego filmu. Niezwykle czarująca Emma Watson doskonale oddała charakter i główne cechy Belli dodając również coś od siebie. Na szczególną uwagę zasługuje Dan Stevens wcielający się w Bestię. Udało mu się zniuansować tę istotę i pokazać dwoistość jej natury.
Jedak najlepiej wypada Luke Evans, który zagrał przystojnego Gastona. Evans bawi się na planie znakomicie. Stara się przerysować tę postać i nie stracić przy tym na wiarygodności. To komiksowy archetyp, który skutecznie utrzymuje iluzję, że jest bohaterem z krwi i kości.

Piękna i Bestia” to doskonała propozycja dla całej rodziny. Disney kolejny raz udowodnił, że dba o swoje marki i dobrze wie, co z nimi robić. Oglądanie takich filmów, tego z jakim pietyzmem i namaszczeniem twórcy podchodzą do materiału źródłowego, to prawdziwa przyjemność. Wszystkim Piękną i Bestię” polecam – zdecydowanie warto.

Bartosz Dominik
krzykwilhelma.pl