Ksiądz oddał prezent od dzieci w komis. Figurka Jezusa Chrystusa ”nie pasowała do kościoła”.

Do kuriozalnej sytuacji doszło w Łobodnie. Dzieci, które w tym roku przystąpiły do Sakramentu I Komunii Świętej, jako tzw. dar ołtarza przekazały księdzu Czerneckiemu figurkę Jezusa Chrystusa. Proboszczowi najwyraźniej prezent nie przypadł do gustu, gdyż pod koniec wakacji oddał figurkę w komis.

Prezent, który ufundowali rodzice, został przekazany proboszczowi przez dzieci w trakcie Mszy Świętej, kiedy to w maju przystępowały do Sakramentu Pierwszej Komunii Świętej. Jakież było zdziwienie wszystkich zainteresowanych kiedy to zupełnym przypadkiem dowiedzieli się o tym, że zakupiona figurka Jezusa Chrystusa została oddana na jednej z hurtowni handlującej dewocjonaliami w… komis! Taka informacja wydawała się równie absurdalna, co zaskakująca. Rodzice postanowili więc sprawdzić plotki u źródła – udali się z wizytą do księdza Marka Czerneckiego. Proboszcz, który był wyraźnie zaskoczony nieoczekiwanymi odwiedzinami, nie zaprzeczył temu co się wydarzyło. Z relacji rodziców, którzy zgłosili się do nas w tej sprawie, wynika, że ksiądz nawet powiedział, w której hurtowni znajduje się figurka.
Może tegoroczny dar ołtarza był prezentem mocno nietrafionym? Nic bardziej mylnego. To ks. Czernecki wskazał podczas jednego ze spotkań w kościele, że dobrze byłoby zakupić nową figurkę Jezusa Chrystusa! O co więc chodzi w całej sytuacji?

Prezentowe niesnaski
Dzieci komunijne przynoszą do kościoła dar ołtarza w podziękowaniu za całą uroczystość. Taki zwyczaj panuje zwłaszcza na wsiach i trwa on od lat.
Ksiądz sobie ustalił, że zawsze od każdego dziecka, które idzie do bierzmowania, czy do komunii bierze po 50 zł. w ramach prezentu. W tym roku do sakramentu komunii przystępowały 22 osoby. Czyli my jako rodzice mielibyśmy przekazać 1100 zł. W rozmowie z nami stwierdził, że sam coś kupi za te pieniądze – mówi jeden z rodziców.

Rodzice jednak woleli sami zakupić prezent. Chcieli uzgodnić z księdzem co przydałoby się parafii.
Najpierw ksiądz dał pomysł, by zakupić świeczniki, ale były bardzo drogie, bo ok. 1400 zł wyniósłby ich koszt. Później ksiądz oznajmił, że skoro już rodzice chcą coś zakupić, to najbardziej odpowiednia byłaby figurka Jezusa Chrystusa zmartwychwstałego, gdyż ta stara była już zniszczona. Zaznaczył nawet jaką ma mieć wysokość. Później znów powiedział, że On może zakupić taką figurkę i przedstawić za nią fakturę. Dodał, że może kosztować około 800 zł. Porozmawiałam z rodzicami, jednak wspólnie ustaliliśmy, że sami zrobimy zakup. Postawiliśmy na swoim – relacjonuje kolejny rodzic.

Okazało się, że taka figurka kosztuje niewiele ponad 200 zł. Jasnym więc stało się to, że decyzja podjęta przez mieszkańców o samodzielnym zakupie była dobra. Rodzice dodatkowo zakupili w ramach prezentu m.in. trybularz z dodatkami i obrusy. W sumie i tak wydali blisko 1100 zł.
Gdy figurka była już zakupiona, ksiądz zapytał w jakich jest szatach. W odpowiedzi usłyszał, że w czerwonych. Okazało się, że jednak ma być w białych szatach. Pojechałam do księdza z świadkiem, który w razie czego mógłby poświadczyć później, że faktycznie ksiądz chce, by była w białych. Zaznaczył, że chce w białych, więc na taką wymieniliśmy – mówi następny rodzic.

Wszystko wskazywało więc na to, że z daru ołtarza proboszcz będzie zadowolony.

”Nie poświęcę obrazków”
Pierwsza Komunia Święta to spory stres nie tylko dla tych najmłodszych, ale też, a może nawet przede wszystkim – dla rodziców. W końcu to ich dzieci przystępują do tego ważnego sakramentu, i to oni są organizatorami tego wszystkiego co dzieje się wokół wydarzenia. Zakup odpowiedniej garderoby, prezentu, przygotowanie imprezy okolicznościowej, czy też zapewnienie noclegu gościom – to wszystko spoczywa na ich barkach. Niestety ksiądz Czernecki dołożył do stresów swoje przysłowiowe 3 grosze.
Godzina 8.30 w dzień komunii: jeden z rodziców odebrał telefon. Okazało się, że ksiądz nie poświęci i nie rozda obrazków komunijnych.
Siedziałam u fryzjera i otrzymałam telefon z taką informacją. Dzień wcześniej gdy był ubierany kościół, na miejscu już były obrazki. Nie padły wtedy żadne uwagi. Mógł coś powiedzieć, a nie robić aferę dopiero w dniu tak ważnej uroczystości. Drukarnia tak wydrukowała, że podpis księdza nie był z boku, a pod pieczątką i lekko nachodził na nią i dla niego to było nieczytelne – mówi oburzona mieszkanka Łobodna.
Ubrałem tylko spodenki na szybko i pojechałem do kościoła – dodaje jeden z rodziców.

Podobnie postąpiła reszta i już przed 9.00 zebrała się w zakrystii kościoła. Z relacji tam obecnych wynika, że było głośno. Ksiądz Czernecki miał wtedy powiedzieć, że poświęci ramki, a obrazki, poświęci dopiero gdy już zostaną wymienione.
Chyba powinien się liczyć sam obrazek i symbolika, a nie takie szczegóły? Mam wrażenie, że ksiądz jakby się mścił za to, że nie daliśmy mu pieniędzy do koperty. Zresztą to co działo się później potwierdza tę tezę, po prostu chodziło o kasę – mówi poruszony mieszkaniec.

”Ta figurka nie pasuje do kościoła”
Po tych swoistych ”przebojach” minęło sporo czasu do momentu, w którym znów z powodu księdza Czerneckiego zrobiło się gorąco. Jak już wspominaliśmy, oddanie figurki w komis wyszło na jaw. Jak wyglądało spotkanie rodziców z księdzem?
Poszliśmy tam i wprost powiedzieliśmy, że doszły nas słuchy o tym, że ksiądz sprzedaje darowaną przez dzieci komunijne figurkę Jezusa. Odpowiedział, że ”akurat nie sprzedaje”. Dopytywaliśmy więc co się z nią stało, czy może nam ją pokazać. Usłyszeliśmy, że ”jest taka sprawa, ale ona po prostu mi nie odpowiada”. Byliśmy oburzeni. Zaznaczyliśmy, że proboszczowi nie musi odpowiadać, bo to nasz kościół i dzieci kupiły ją dla parafii, a nie dla niego! – relacjonuje spotkanie rodzic.

Ks. Czernecki miał jeszcze wskazać dokładnie, na której hurtowni znajduje się ten prezent, czym potwierdził całe zdarzenie. Miał również dodać, że ta stara figurka jest lepsza niż nowa, a po co ten prezent ma stać w szafie.
Niech ona stoi nawet w piwnicy. To dar ołtarza od dzieci komunijnych! Nie może być tak żeby ksiądz rządził się za nasze pieniądze kupionym prezentem! – powiedziała matka jednego z chłopców, którzy w tym roku przystąpili do sakramentu komunii.

Jeden z rodziców zapytał wprost, ”Czy ksiądz odgrywa się za nas, za to że nie włożyliśmy pieniędzy do koperty?”. W odpowiedzi usłyszeli, że żadnych pieniędzy nie chce. Wiele jednak wskazuje na to, że ksiądz jednak je chciał – w przeciwnym razie nie wstawiałby figurki w komis.
Proboszcz po zaledwie kilku minutach rozmowy obrócił się i poszedł w druga stronę rzucając przy tym, że ”nie ma o czym mówić”. Mieszkańcy Łobodna jednak nie dawali za wygraną dla nich było o czym mówić. Ks. Czernecki zawiezienie prezentu na hurtownię argumentował tym, że po prostu ta figurka nie pasuje do kościoła.
Ale jak to, Pan Jezus nie pasuje do kościoła? – zapytał rodzic.
Ksiądz miał odpowiedzieć, że akurat ta figurka nie pasuje.
To dziwne, że Jezus Chrystus nie pasuje do naszego kościoła – powiedział jeden z mieszkańców.
Jeszcze dziwniejsze jest to, że to przecież proboszcz Czernecki wskazał jaki prezent oczekuje. Burzliwe spotkanie z Nim trwało niewiele ponad kwadrans.

Rzucona słuchawka
Skontaktowaliśmy się z hurtownią, jednak jej przedstawiciele nie chcieli ani komentować, ani odnosić się w żaden sposób do całej sprawy. Trudno się temu dziwić, nikt nie chciałby ”błyszczeć” w takim kontekście w mediach.
Rodzice chcieli przejąć figurkę dzień po tym, gdy prawda wyszła na jaw. Mieli w planach ponownie zanieść ją do kościoła. Okazało się jednak, że ksiądz ich ubiegł i odebrał pozostawiony dar ołtarza. Czyżby jednak proboszczowi owa figurka się nagle spodobała? A może zrozumiał swój błąd?
Zadzwoniłem do ks. Marka Czerneckiego. Przywitałem się zwyczajowym ”Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”, w odpowiedzi usłyszałem ”Na wieki wieków amen”. Postąpiłem zgodnie z dziennikarską sztuką. W końcu warto byłoby poznać Jego wersję tych dziwnych wydarzeń. Przedstawiłem się, powiedziałem w jakiej sprawie dzwonię i zaznaczyłem, że chciałbym usłyszeć drugą stronę całego sporu. Niestety po tych słowach proboszcz się rozłączył. Ponowiłem jeszcze próbę dodzwonienia się do księdza trzykrotnie. Jak można się domyślić – były to próby bezskuteczne.

”Mamy dość”
Osoby, które są mocno oburzone zachowaniem księdza przyznają wprost ”Mamy tego dość”. Udali się w tej sprawie do jednego z biskupów informując Go o całym zdarzeniu. Wielu mieszkańców ma nadzieję, że na parafii pojawi się nowy proboszcz. Niedawno rozpoczął się proces zbierania podpisów. Na górze pisma wytłuszczoną czcionką napisano: ”Mieszkańcy Łobodna proszą o usunięcie księdza proboszcza Marka Czerneckiego wraz z Panią Marią X z naszego kościoła i parafii”. O ile ksiądz już dał się poznać całej lokalnej społeczności choćby w moim artykule napisanym dla ”Kulis Powiatu”, w którym to opisywałem jakie pieniądze trzeba wydać na pogrzeb bliskiej osoby (1400 zł. przyp. red.), a w którym to proboszcz dał się poznać jako osoba próbująca wpłynąć na to, bym owego artykułu nie publikował, o tyle wątek pani Marii jest dość nowy. Kim jest? Trudno jednoznacznie na to odpowiedzieć. Chcieliśmy m.in. o to zapytać ks Marka, jednak jak już wspomnieliśmy, nie zdążyliśmy nawet zadać pytania. Mieszkańcy zwracają uwagę na niejasną rolę tej pani na parafii. Przez pewien czas krążyła informacja, jakoby była siostrą proboszcza, jednak nie potwierdzono jej. Rodzice zaznaczają, że w kościele czuje się bardzo pewnie, a widać to zwłaszcza wtedy, gdy sprawia wrażenie zarządcy parafii mocno instruując np. osoby, które stroją kościół przed uroczystościami, czy też te, które go sprzątają.
Nie będziemy kontynuować wątku pani Marii, bo nie zajmujemy się plotkami, a te które krążą w Łobodnie, po prostu trudno powtarzać.

Co dalej?
Nie jest jasne, czy mieszkańcom Łobodno uda się usunąć proboszcza z parafii w Łobodnie. Podobne sprawy nie należą do najłatwiejszych. Nie wiadomo również czy obecne powody są wystarczające dla kurii, by dokonać zmiany.
Jasne jest natomiast to, że cała sprawa wygląda mocno niesmacznie. Każdy dobrze wychowany człowiek wie, że prezentów nie wypada ani sprzedawać, ani dawać ich komuś innemu. Trudno zrozumieć dlaczego ks. Czernecki zdecydował się na taki krok, tym bardziej, że dar otrzymał od dzieci! Swoją decyzją wywołał burzę, bynajmniej nie w szklance wody. Wydaje się, że ten incydent stał się kroplą, która przelała czarę goryczy. Cieszy jedynie fakt, że rodzice nie przymknęli na sprawę oka. Bierna postawa mogłaby spowodować niebezpieczny precedens, w ramach którego inne prezenty również mogłyby być oddawane w komis. Zresztą, jaką można mieć pewność, że to pierwsza wyniesiona rzecz? Skoro przytrafiło się raz, to być może już to miało miejsce, lub znów się powtórzy? Oby nie. Trudno jednak będzie mieszkańcom Łobodna znów zaufać proboszczowi. Przyszłość pokaże, czy ks. Czernecki odzyska owe zaufanie, czy też na czele Parafii Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej w Łobodnie stanie ktoś inny.

Sebastian Zielonka
zielonka@miejska.info.pl

Komentowanie zostało wyłączone.