Raków pokazuje siłę w 1 lidze. Rośnie silny faworyt do awansu.

Po ostatnim spotkaniu z GKS Katowice już nikt nie ma wątpliwości, że Raków będzie w tym sezonie walczył o awans do ekstraklasy. Zwycięstwo nad GKS-em sprawiło, że częstochowianie pojechali do Niecieczy w dobrych nastrojach.

Ostatni mecz to pewna wygrana w hicie kolejki, jakim niewątpliwie była potyczka pomiędzy Rakowem Częstochowa a GKS-em Katowice. Zdecydowanie siłą Rakowa jest szeroka ławka rezerwowych. Powracający do pierwszego składu Dariusz Formella udowodnił, że warto na niego stawiać. Prócz dobrej gry, którą pokazał, to właśnie on wyprowadził RKS na prowadzenie.
Oczywiście każda bramka cieszy, tym bardziej strzelona w tak prestiżowym meczu. Najbardziej jednak cieszy zwycięstwo w tym ważnym spotkaniu dla nas i kibiców. Gramy dalej – powiedział nam Formella tuż po ostatnim gwizdku.

Zadowolenia ze zwycięstwa 2:0 nie krył również trener Rakowa, Marek Papszun. Na konferencji prasowej wyliczał powody swojej radości.
Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa z kilku względów. Po pierwsze to oczywiście dopisane 3 punkty, które jak zawsze są cenne. Druga rzecz jest taka, że graliśmy z silnym rywalem, który nam dodatkowo mocno nie leżał, bo w zeszłym sezonie przegraliśmy z nim dwukrotnie. Cieszę się również, że zwyciężyliśmy. Wiem, że zależało na tym też prezesowi, a zadowolony prezes to spokój w pracy więc to kolejny argument – mówił z uśmiechem na ustach trener Papszun.

Rzeczywiście, prezes Rakowa, Michał Świerczewski miał powody do radości. Mniej zadowolony był oczywiście szkoleniowiec GKS-u Katowice. Jacek Paszulewicz przyznał, że chciał zaskoczyć Częstochowian. Elementem, który miał to sprawić, było wyjście dwójką napastników.
– Raków nie pozwolił nam na zbyt wiele. Myślę, że w pierwszej połowie znaczna przewaga i dominacja Rakowa sprawiła, że w drugiej połowie mając już wynik, gospodarze oddali już trochę inicjatywę – rzekł Paszulewicz.

GKS był nawet bliski wyrównania, ale słupek uratował gospodarzy przed stratą bramki. Jedna z kontr Rakowa została wykorzystana przez znakomicie dysponowanego tego dnia Patryka Kuna.
– Wiadomo, że jestem zadowolony. Było 1:0 dla nas, a GKS zaczął mieć przewagę. Było groźnie pod naszą bramką, ale to nam udało się strzelić na 2:0 i to nas uspokoiło. Dowieźliśmy ten wynik do końca – relacjonował tuż po meczu Patryk Kun.

Występ Patryka Kuna to nie tylko bramka na 2:0, ale przede wszystkim znakomita gra na lewej stronie stojąca pod znakiem świetnych rajdów, które mogły również przynieść co najmniej jedną asystę. To dopiero drugi mecz tego zawodnika w barwach RKS, a już zdążył pokazać, jak wielkim wzmocnieniem może być ten były piłkarz Arki Gdynia.
– Cieszę się, że gram. Walczyłem o to, żeby wskoczyć do składu. Na razie wygrywamy i to jest najważniejsze. Już myślimy o kolejnym meczu. Dobrze się czułem na boisku i starałem się spełniać swoje założenia, tak żeby na tym boku stwarzać zagrożenie, by stwarzać sytuacje dla kolegów. Każdej piłki idealnie dograć się nie da, były podania, które mogły być z mojej strony lepsze. Wiadomo, to wliczone, że błędy się zdarzają, ale na pewno się cieszę, strzeliłem bramkę i zagraliśmy na 0 ”z tyłu”. Każdy z nas nie odstawiał nogi, każdy dał z siebie 100 procent. Myślę, że wygraliśmy zasłużenie. Wynik 2:0 nie jest przypadkowy – podkreślał Kun.

Świetne zawody piłkarskie podsumował na pomeczowej konferencji trener Papszun.
– Myślę, że w pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrze, stworzyliśmy sobie kilka sytuacji, prowadziliśmy 1:0. Natomiast w drugiej części przetrwaliśmy trudne momenty, bo GKS miał chwilami przewagę i tworzył zagrożenie szczególnie po stałych fragmentach, co było niebezpieczne. Byliśmy dobrze zorganizowani. Potrafiliśmy skontrować i zamknąć ten mecz, dlatego zwyciężyliśmy. Gratuluję zespołowi i całemu klubowi tego zwycięstwa – powiedział na zakończenie.

Już dziś kolejne ważne spotkanie Rakowa. Częstochowianie grają wyjazdowy mecz w Niecieczy. Bruk-Bet Termalica to tegoroczny spadkowicz z ekstraklasy. Na początku obecnego sezonu wydaje się, że obie drużyny znajdują się obecnie na dwóch różnych biegunach. Piłkarzy Rakowa czeka jednak trudna przeprawa, bo klub, który posmakował już ekstraklasy, będzie chciał pokazać, że słaby start w 1 lidze to zwykły falstart. Kibice RKS marzą jednak o kolejnym zwycięstwie, które umocni pozycję obecnego lidera.

Sebastian Zielonka
zielonka@miejska.info.pl