W dniu wyborów we wszystkich kościołach w Polsce padnie nazwa partii rządzącej?

Komentarz
W niedzielę 21 października w naszym kraju przeprowadzone zostaną wybory samorządowe. Głosować będzie można od 7:00 do 21:00. Czy zastanawialiście się, dlaczego wybrano akurat tę datę? Odpowiedzią może być fakt, że tego dnia w kościołach w całej Polsce odśpiewany ma być psalm z takimi oto wersami: ”Słowo Pana jest prawe, * / a każde Jego dzieło godne zaufania. / On miłuje prawo i sprawiedliwość, * / ziemia jest pełna Jego łaski. (…)”

Z piątku na sobotę, gdy tylko wybije północ, rozpoczyna się cisza wyborcza, która w Polsce obowiązuje od 1991 roku. Wszelkie komitety wyborcze, politykierzy i inni klakierzy robią wszystko, by zdążyć z publikacją wszelakich materiałów związanych z wyborami przed godziną ”zero”, w tym przypadku nawet 0:00. Od tej pory do samych wyborów nie można agitować na rzecz którejkolwiek partii, czy kandydata. Internauci zastanawiają się, czy może jeden nieodpowiedzialny lajk owym złamaniem ciszy nie będzie. Telewizje, radia i ”internety” mają się na baczności.

Cisza dotyczy przestrzeni publicznej, czyli internetu również. Może lajk nikomu nie zaszkodzi, ale zakładanie grup, wydarzeń związanych z wyborami i kandydatami już tak. Obowiązuje również zakaz komentowania i wyrażania stronniczych opinii na temat kandydatów. Nie można nawet publikować zdjęć, które mogłyby wpłynąć na decyzję o oddaniu głosu na konkretnego człowieka.

Ten czas to ponoć szansa dla wyborców, by zastanowili się nad tym, na kogo oddadzą swój głos. Jakby ludziom wcześniej odebrano taką możliwość, czy rozum. Nie jest to jednak tekst o zasadności wspomnianej ciszy. Nawet jej sceptycy muszą przyznać, że miło w końcu będzie, choć na chwilę odpocząć od prawdziwej nawałnicy obietnic. Choć… plakaty w czasie ciszy nie znikną i atakować naszą percepcję nadal będą. To, co opublikowane, czy wywieszone przed godziną zero, znikać nie musi.

Już na początku roku Państwowa Komisja Wyborcza zakomunikowała, że potencjalne daty wyborów to 21, 28 października oraz 4 listopada. O dokładnym terminie ich przeprowadzenia na swoim Twitterze poinformował nie kto inny jak premier Mateusz Morawiecki. Niby krótki był to Tweet, a jakże zgrabny i treściwy: ‘‘Podpisałem rozporządzenie o terminie wyborów samorządowych. 21.10.2018 Polacy zdecydują, kto będzie rządził w samorządach. Niech rozpoczynająca się kampania wyborcza będzie uczciwą konkurencją na dobre propozycje dla Polaków!”.

”Uczciwa konkurencja” – zaznaczył. Sporo osób zastanawiało się, dlaczego akurat 21 października? Za tą datą ponoć przemawiały takie kwestie jak fakt, że to jedyna niehandlowa niedziela z tych wyznaczonych przez PKW. Co do 28. – druga tura wypadłaby w Dzień Niepodległości, zaś 4 listopada, jak wyjaśniano, dałby możliwość kandydatom politycznej promocji podczas 11 listopada. W końcu politycy nie promują się na żadnych wydarzeniach organizowanych przez państwo, czy samorządy. Wiem! To zdanie musiało wywołać uśmiech na Państwa twarzach. Promują się i pokazują wszędzie, gdzie tylko mogą! Wszyscy bez wyjątku. Nawet teraz boję się otworzyć lodówkę, z której może wypaść jakiś człowiek walczący o elektorat. Jaki mógł być prawdziwy powód wybrania tej, a nie innej daty? Dotarłem do ciekawej informacji dotyczącej argumentu, który mógł przeważyć w całej sprawie.

Tak się złożyło i zaznaczam: NA PEWNO JEST TO PRZYPADEK, że zgodnie z kalendarzem liturgicznym katolickiego kościoła, 21 października tego roku przypada 29 niedziela zwykła. Wtedy też po Czytaniu z Księgi proroka Izajasza nadejdzie czas na Psalm przypisany do tego Czytania. Uwagę zwracają zwłaszcza pierwsze 4 wersy psalmu:
”Słowo Pana jest prawe, *
a każde Jego dzieło godne zaufania.
On miłuje prawo i sprawiedliwość, *
ziemia jest pełna Jego łaski. (…)”

Zgodnie z Kodeksem wyborczym, agitacja to publiczne nakłanianie lub zachęcanie do głosowania w konkretny sposób, zwłaszcza na konkretnego kandydata. Psalm ten to przecież żadne namawianie nie jest. Tak się złożyło nieszczęśliwe dla wszystkich konkurujących z Prawem i Sprawiedliwością komitetów, że akurat słowa składające się na nazwę partii rządzącej najprawdopodobniej padną we wszystkich kościołach w Polsce i to na każdej mszy. W czasie ciszy wyborczej. Czy może mieć to wpływ na wynik tegorocznych wyborów? Czy termin wybrany przez władzę jest przypadkowy? Niech każdy z nas odpowie sobie sam na te jakże nurtujące pytania.

Z punktu widzenia marketingu politycznego cały zabieg polegający na wybraniu właśnie tej daty wydaje się wręcz genialny. W końcu miliony osób w kraju tego dnia usłyszą, że Pan miłuje prawo i sprawiedliwość. Obowiązujący konkordat zapewnia rozdział państwa od kościoła. Nikt w Polsce zabronić odśpiewania tego psalmu nie może. To zrozumiałe i nie mam żadnych pretensji do ludzi kościoła, o ile w owym wyborze nie maczali palców. Zadam jednak jeszcze jedno pytanie, które znów pozostawię bez odpowiedzi: Czy tak wygląda ”uczciwa konkurencja?

Sebastian Zielonka
zielonka@miejska.info.pl