Podwyżka nie dla burmistrza

Radni Koalicji Samorządowej chcieli podwyżki dla burmistrza Kłobucka, Jerzego Zakrzewskiego. Wszystko było już ”dograne”, gdy tuż przed sesją wnioskujący o to, by organ prowadzący zarabiał więcej, wycofali się ze swojego pomysłu. Dlaczego?

Postanowiliśmy zapytać o to głównego zainteresowanego, a więc burmistrza, ale zanim przedstawimy jego stanowisko, przypomnijmy o kulisach tej sprawy.

Kulisy podwyżki, której… nie było

Najpierw na posiedzeniu klubu Koalicji Samorządowej, radni ustalili wspólne stanowisko dotyczące wynagrodzenia Zakrzewskiego. Później Danuta Gosławska przedstawiła je na komisji budżetowej.

Burmistrz zasługuje na podwyżkę z uwagi na jego duże zaangażowanie w realizacji zadań gminnych poprzez podejmowanie wszechstronnych działań mających na celu poprawię sytuacji gminy, jak również zmniejszeniem planowanych kosztów funkcjonowania placówek oświatowych i urzędu – mówiła Gosławska.

Przewodnicząca rady gminy w Kłobucku w wygłoszonej przez siebie ”formułce” dodała, że planowane oszczędności wydatków bieżących to kwota ok 2 mln zł. Pojawiła się także informacja jakoby wyższa pensja była też podyktowana ”pozytywnymi działaniami w zakresie uporządkowania gospodarki ściekowej na terenie gminy”.

Wtórowali jej pozostali radni z obozu rządzącego. Marcin Wojtysek oznajmił, że z uwagi na zasługi burmistrza i brak wiceburmistrza podwyżka się należy (Po zwolnieniu z magistratu Rafała Ściebury, stanowisko zastępcy burmistrza nie zostało obsadzone przyp. red.). Według niego wyższe pensje powinni również otrzymać… urzędnicy, którzy w jego opinii także przyczynili się do oszczędności.

”Najciekawszą” opinię wyraził jednak radny Jerzy Kulej. To, że Zakrzewski powinien zarabiać więcej uargumentował tym, że on sam za taką sumę, mając predyspozycję, to by nie pracował i znalazł sobie spokojniejsze zajęcie. Przypomnijmy, iż obecnie burmistrz zarabia 10 020 zł. Podwyżka miałaby wynosić ok. 1500 zł.

Woźniak i Tokarz przeciwni

Jedynym radnym z KS-u, który ”wyłamał się” z ogólnie przyjętej linii programowej był Mateusz Woźniak. Odniósł się krytycznie do pomysłu swoich kolegów i koleżanek. Przypomniał, że obniżenie pensji burmistrza (jeden z punktów programu wyborczego Zakrzewskiego, zrealizowany na początku kadencji przyp. red.) zostało dobrze przyjęte przez społeczeństwo.

Zbyt wcześnie na nagradzanie burmistrza. Jeśli podwyżka będzie przyznana to do mieszkańców pójdzie sprzeczny sygnał, w mojej ocenie zły. Uważam, że stawki dla radnych i burmistrza powinny pozostać na takim samym poziomie jak dotychczas – powiedział radny z Białej.

Dodał, że jeśli kolejne lata również przyniosą oszczędności, to nagroda w postaci większych pieniędzy przelewanych na konto włodarza będzie słuszna.

Radny klubu Niezależni, Aleksander Tokarz, podkreślił, że jeśli burmistrz ma jakieś zasługi, to nie są one indywidualne.

To jest sztab ludzi, doskonałych fachowców, którzy sprawdzają się od wielu lat. Są inne potrzeby finansowe. Nie pora na takie podwyżki dla burmistrza – oznajmił Tokarz.

Podwyżka jeszcze nie teraz

Uchwała dotycząca podwyżki została wycofana tuż przed sesją. Przewodniczący Koalicji Samorządowej, Janusz Soluch, przekazał radnym, że po rozmowie z burmistrzem i ponownej dyskusji w klubie temat ten ”na razie” zostaje odłożony.

Co w tej sprawie ma do powiedzenia burmistrz?

Radni docenili to co robię i uznali, że zasługuję na podwyżkę. Skoro jednak były wokół tego tematu jakieś kontrowersje, czy głosy sprzeciwu, to uznałem, że nie ma sensu na siłę czegoś forsować. Mam nadzieję, że po „zamknięciu” budżetu radni będą mieli okazję się przekonać, ile udało się zaoszczędzić i ile dodatkowych inwestycji zrealizować przez ostatni rok – wyjaśnia Zakrzewski.

Tak więc burmistrz uznał, że lepiej teraz nie wprowadzać zmian w jego wynagrodzeniu.

Gdybym wyraził zgodę, to uchwała, by ”przeszła”. Jestem jednak człowiekiem ambitnym, pieniądze nie są dla mnie najważniejsze. Zależy mi, aby wszyscy radni widzieli dobre zmiany, które wprowadzam w gminie, a podwyżkę przyznawali w przekonaniu o jej słuszności – dodał.

Podkreślił też, że pewne stwierdzenia, które padły, były dla niego krzywdzące.

Przypomnieliśmy Zakrzewskiemu, że to radny z Koalicji Samorządowej, a więc z obozu, z którego on sam się wywodzi, był przeciwny podwyżce. Według włodarza to wszystko przez nieporozumienie. Uważa on, że to błąd przewodniczącego Solucha, który nie powiadomił nieobecnego na posiedzeniu klubu Woźniaka o planowanej podwyżce. To właśnie na spotkaniu KS-u ustalono wspólne stanowisko klubu. Zakrzewski przypuszcza, że reakcja radnego z Białej mogła wynikać z niewiedzy o tym, że w ogóle taki wniosek będzie składany. Dodał też, że po rozmowie z przewodniczącym, argumenty do niego dotarły.

Każdy ma prawo do własnego zdania i swojej oceny sytuacji. Podwyżki nie ma, więc to już historia – zaznaczył Zakrzewski.

Sebastian Zielonka
zielonka@miejska.info.pl

Miejska TV