Wybuchy w gminie Popów

W Rębielicach Królewskich odbyło się burzliwe zebranie wiejskie. Lokalni przedsiębiorcy chcą wznowić wydobycie kamienia, a przeciwko temu protestują mieszkańcy. Na spotkaniu dominował strach przed ewentualnymi szkodami, które mogą ponieść, a także obawy o ekologię i infrastrukturę.

Wydobycie miałoby się odbywać przy użyciu materiałów wybuchowych. Trudno dziwić się sprzeciwowi mieszkańców, jeśli najbliższa zabudowa znajduje się w odległości 300 metrów od Góry Rębielskiej. To właśnie z niej Tronina i Kubicki chcą eksploatować kamień.

”Wszystko pod kontrolą”
Na zebraniu najpierw głos zabrali przedstawiciele inwestorów, którzy przekonywali, że wydobycie nie uprzykrzy życia ludzi z Rębielic. Biznesmeni udokumentowali część złoża kamieni jurajskich.
– Teraz potrzebna jest decyzja o uwarunkowaniach środowiskowych. W związku z powyższym wystąpiono z wnioskiem o wydanie takiej decyzji. Wniosek ten opiniuje Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Katowicach, która zażyczyła sobie raportu oddziaływania. W tej chwili jest on opracowywany i będzie uwzględniał wpływy na środowisko naturalne mieszkańców – mówił jeden z specjalistów od tego typu inwestycji.
Wszelkie roboty mają być prowadzone w oparciu o ekspertyzy Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Według biznesmenów ma ona określać wielkość ładunków i to, aby wykluczyć wpływ eksploatacji na środowisko sąsiadujące ze złożem.
– Wielkość ładunków, oraz ilość otworów strzałowych będzie tak dobierana, żeby wpływy wybuchu nie wychodziły maksymalnie 300 metrów od miejsca wystrzału. Jesteśmy w stanie zorganizować wycieczkę, by zobaczyć jak to wygląda. Nie ma możliwości, żebyśmy uprawiali ”partyzantke”. Będziemy kontrolowani, czy wszelkie zasady są przestrzegane. Eksploatacja będzie prowadzona powyżej poziomu wód gruntowych – wyjaśniał przedstawiciel.
Rocznie ma być wydobywane od 100 tys. do 200 tys. ton kamienia. Według wstępnego rozeznania roboty strzałowe mają być prowadzone maksymalnie dwa razy w miesiącu. Później urobek będzie wywożony poza Rębielice Królewskie.

”Już swoje przeżyliśmy”
Do mieszkańców Rębielic Królewskich nie trafiały argumenty przedstawiane przez drugą stronę. Wydobycie kamienia miało już miejsce w latach 90-tych i nikt nie wspomina tego czasu dobrze.
– My już przez to przechodziliśmy. Nikomu tego nie życzymy! To jest chore, by prowadzić dziś taką metodą wydobycie kamienia – mówiła jedna z mieszkanek Rębielic.
Biznesmeni podkreślali, że nie można porównywać w tej chwili prowadzonych robót strzałowych, do tych sprzed 20 lat. ”To tak jakby porównywać ”Malucha” do Volkswagena” – mówili.
Ktoś z sali zwrócił uwagę, że w Polsce często praktyka mocno różni się od teorii.
– Jeżeli w budynkach pojawią się pęknięcia, to kto da nam gwarancję, że szkody zostaną naprawione? – dopytywał.
Tzw. Szkody górnicze miałyby pokryć ewentualne koszty remontów domów. Przedstawiciel firmy tłumaczył, że można otrzymać pieniądze na podstawie umowy ugody pomiędzy poszkodowanym, a inwestorem. Wyjaśniał, że jeśli nie dojdzie ona do skutku, to pozostają sądy. Po tych słowach przybyli goście dali wyraz swojemu oburzeniu. Po chwili hałasu, głos zabrała jedna z mieszkanek:
– My tutaj będziemy dalej żyć. Żaden sąd nie rozstrzygnie problemu ani w 10 sekund, ani w kilka miesięcy. Rozumiem, że Państwo bronią swego stanowiska. Jednak przykłady z innych miejsc pokazują, że podobne wydobycia nie kończą się dobrze.
Mieszkańcy zwracali uwagę na inne miejscowości, w których ludzie mocno narzekają na podobne inwestycje. Chodziło m.in. o Działoszyn, gdzie ponoć uszkodzenia w budynkach występują w promieniu do jednego kilometra.
– Usłyszeliśmy, że wydobywane będzie do 200 tys. ton. kamienia rocznie To jest ok. 8 tysięcy Tirów w skali roku. Jak taka ilość samochodów nie wpłynie na nasze życie? – pytał retorycznie jeden z mieszkańców.
Podkreślał też, że miejscowe drogi muszą zostać mocno uszkodzone przy takim natężeniu ruchu. Ktoś inny rzucił, że teren mógłby być przeznaczony w przyszłości na rezerwat przyrody.
– Nam jest miło mieszkań obok tej góry! Proszę mi wierzyć! – grzmiała jedna z osób.

Radny i większość przeciw
Radny Jerzy Kasprzak był mocno przeciwny rozpoczęciu inwestycji. Zwrócił uwagę, że działki, które posiadają mieszkańcy, na pewno stracą na wartości.
– Nie możemy się zgodzić na to, że ci dwaj się będą bogacić, a my będziemy jeszcze bardziej biednieli – mówił radny.
Wspominał także o swoich obawach dotyczących stanu cmentarza położonego na zboczu góry. Według Kasprzaka będzie on zagrożony szkodami górniczymi. Co ciekawe ksiądz proboszcz, który był obecny na spotkaniu, nie zabrał głosu w tej sprawie.
Po długiej, burzliwej dyskusji, w której nie brakowało mocnych słów, radny odczytał uchwałę ze sprzeciwem wobec uruchomienia wydobycia kamienia z Góry Rębielskiej. Na sali obecnych obyło ponad 60 osób. Przeciwko wydobyciu zagłosowało 35 z nich. 14 osób się wstrzymało, a pozostali nie zagłosowali. Biorąc pod uwagę to, że Tronina i Kubicki, jako biznesmeni są ludźmi, którzy odgrywają w Rębielicach niemałą rolę, to wynik głosowania można uznać za sukces radnego. Zapewne gdyby sprawa dotyczyła inwestorów spoza gminy, mieszkańcy wyrażaliby jeszcze większy sprzeciw.

Sprzeciw nic nie da?
Niestety może się okazać, że protesty mieszkańców nic nie dają. Uchwała rady sołeckiej jest traktowana tylko jako opinia.
– Nie rozstrzygnę tego sporu tutaj. Trzeba zebrać wszystkie materiały. Na podstawie raportu o oddziaływaniu na środowisko, gmina, wójt musi wydać decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach – mówi wójt gminy Popów, Bolesław Świtała.
Gmina Popów nie ma planu zagospodarowania przestrzennego. Gdyby posiadała to plan mógłby zablokować tę inwestycję. Tak więc z ust wójta nie padły żadne deklaracje, dotyczące tego, jakie będą decyzje urzędu.
Jeśli biznesmenom uda się przeforsować swój pomysł, to na początku prace prowadzone będą na obszarze 2,1 ha. Jeśli działalność będzie odbywać się zgodnie z przyjętymi normami, to w przyszłości ma być rozszerzona do 5 ha powierzchni.
– Nie spoczniemy! Co nas obchodzi, że ktoś chce się bogacić? Nasze domy są dla nas najważniejsze! Jeśli będzie trzeba, to ruszymy niebo i ziemię, żeby zablokować inwestycję! – powiedział w rozmowie z nami radny Kasprzak.

Sebastian Zielonka
zielonka@miejska.info.pl

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Miejska TV