Pani Bożenka walczy z rakiem. Trwa zbiórka na jej leczenie

Nie tak miał zakończyć się rok 2017 dla Bożeny Szewczyk z Kłobucka. 27 grudnia trafiła do szpitala, gdzie wykryto u niej przerzuty nowotworowe do mózgu. Trwa zbiórka na jej leczenie i wsparcie finansowe dla jej siedemnastoletniej córki Ani.

Zbiórkę 10 tysięcy złotych na portalu pomagam.pl założyła Monika Lach, która jest przyjaciółką Pani Bożenki – właśnie ”Bożenka” mówi na nią o 25 lat młodsza Monika.
Bożena Szewczyk, która mieszka w Kłobucku ma 56 lat. Na nowotwór zachorowała w listopadzie 2015 roku. Wtedy wykryto u niej złośliwego raka macicy i węzłów chłonnych. Po ciężkiej operacji i przejściu uciążliwej chemioterapii, wygrała walkę z chorobą. Tak przynajmniej się wydawało, a kolejne kontrole lekarskie to potwierdzały. Można było mieć sporą nadzieję, że wszystko co złe już za nią. Gdy wróciła do formy podjęła pracę. Jako samotny rodzic chciała zapewnić byt swojej niepełnoletniej córce.

Trzy miesiące temu ze zdrowiem Pani Bożenki zaczęło dziać się coś niedobrego. Czuła się tak źle, że przestała poruszać się samochodem, a zaczęła mieć problemy z podstawowymi czynnościami, takimi jak czytanie. Huśtawki nastrojów były na porządku dziennym. Raz potrafiła normalnie funkcjonować, a innym razem nie chciało się jej żyć. Otoczenie tłumaczyło, że najpewniej może to być depresja. Udała się więc do lekarza psychiatry, który najwyraźniej nie przeprowadził solidnego wywiadu i po prostu przepisał pacjentce leki na depresję. Dlaczego lekarz nie zrobił solidnego wywiadu, z którego jasno wynikałoby, że w pierwszej kolejności należy wykluczyć przerzuty, po przebytej niedawno chorobie nowotworowej? Trudno na to pytanie odpowiedzieć racjonalnie.
Niestety z końcem grudnia jej stan się pogorszył. W świątecznych porządkach i gotowaniu mocno pomogła córka Ania, która ciągle wspiera swoją mamę.
Praktycznie całe święta przeleżałam w łóżku, bo nic innego nie potrafiłam robić. Czułam się strasznie. Dobrze, że cały czas mogłam liczyć na Anię, bez której nie udałoby się nawet zorganizować wigilii – mówi nam Bożena Szewczyk.
Szczęście w nieszczęściu, że po Świętach Bożego Narodzeniu w odwiedziny przybyła pielęgniarka z hospicjum, która gdy tylko zobaczyła pacjentkę uznała, że ta powinna jak najszybciej znaleźć się w szpitalu. Diagnoza, którą Pani Bożenka usłyszała w szpitalu była wstrząsająca. Dwa guzy mózgu, które najprawdopodobniej są wynikiem przerzutów nowotworu złośliwego. Jeden z nich ma długość 6 cm.
Spodziewałam się wszystkiego, ale nie tego. To był dla mnie szok. Straszny. Mam córkę Anię, która za chwilę będzie miała 17 urodziny… Człowiek boi się tego co może się stać – załamuje głos.

Niestety obecne rokowania nie pozostawiają żadnych złudzeń – rozpoczęła się walka o każdy dzień, tydzień, miesiąc życia. Jak obecnie czuje się mieszkanka Kłobucka?
Cały czas jestem na środkach, które mają mi pomóc. Chodzi o to, by zmniejszyć opuchliznę, bo przyszedł moment, że nie potrafiłam czytać, pisać, liczyć. Tak naprawdę nie umiałam już myśleć. Najgorszy jest ból. Rodziłam w swoim życiu, ale ten ból głowy, który mi towarzyszy jest nie do wytrzymania – mówi Bożena Szewczyk.
Prosi o wsparcie wszystkich, którzy są w stanie pomóc. Gdy z nami rozmawiała, to z drżeniem w głosie zaznaczyła, że gdy tylko lepiej się poczuje, to chce iść od razu do pracy.
Nigdy długo nie potrafiłam wysiedzieć w miejscu i jeśli wyzdrowieję to sobie poradzę – zaznaczyła.
Zebrane pieniądze pomogą tak w kosztownym leczeniu, jak i wesprą panią Bożenę i jej córkę w codziennym życiu.

Na portalu pomagam.pl Monika Lach zwróciła się ze szczególnym apelem: ”Z całego serca bardzo proszę o wsparcie, choćby 1 zł. Dobro wraca. Myślę że nikt nie zostawiłby swojego najbliższego przyjaciela w potrzebie. Mam głęboką nadzieję że uda mi się jej pomóc. Z góry dziękuję za każde okazane wsparcie”.

Już jest jasne, że sporo osób zmobilizowało się, by pomóc mieszkance Kłobucka za co jest mocno wdzięczna sama zainteresowana.
Jestem bardzo wdzięczna. Nigdy się nie spodziewałam, że ludzie potrafią mieć w sobie tyle empatii. Nie spodziewałam się, że człowiek może być tak dobry. W życiu tak nie myślałam. Okazuje się, że mogę liczyć na wiele osób. Czasem wystarczy samo dobre słowo, jeden telefon, te różne gesty wsparcia naprawdę wiele dla mnie znaczą. Chciałam bardzo podziękować tak wszystkim, którzy wpłacają pieniądze, czy po prostu życzą mi powrotu do zdrowia, jak i Monice, która założyła zbiórkę. Mocno się przyjaźnimy. Powiem tak: to mój Aniołek, mój Anioł Stróż – powiedziała nam Pani Bożena.

Co na temat swojej przyjaciółki ma do powiedzenia organizatorka zbiórki?
Znam Bożenkę już ponad 10 lat. Poznałam Ją gdy byłam nastolatką. Nie raz mówiłam, że kobieta jest po pięćdziesiątce, a nie jedna ”dwudziestka” jej nie dorównuje, a teraz spotkała ją taka choroba… Była zawsze uśmiechnięta, wesoła i bardzo pomocno. Zawsze można na nią liczyć. Mam nadzieję, że z tego wyjdzie – mówi Monika Lach.

Świat Bożeny Szewczk na chwilę się zatrzymał, a życie stanęło na krawędzi. Mimo ogromnego strachu, który jej towarzyszy, postanowiła walczyć. Dla siebie, a przede wszystkim dla swojej córki. W poniedziałek trafi do szpitala na Parkitce, gdzie najprawdopodobniej przejdzie poważną operację – Jednego dziada zwalczyłam, to dwa następne też muszę! A co?! – powiedziała na zakończenie naszej rozmowy.

Sebastian Zielonka
zielonka@miejska.info.pl

Pamiętajcie, liczy się każda złotówka! Wejdź w poniższy link, by pomóc potrzebującej mieszkance Kłobucka:
https://pomagam.pl/gjddyjei

Miejska TV