Czarne chmury nad Domem Księcia

Remont oceniano nawet na 100-150 milionów. W przeszłości był miejscem kwaterunkowym wojska, inwestor borykał się z problemem znalezienia lokatorów, a w utworzonych mieszkaniach socjalnych kwaterowano „uciążliwych” mieszkańców. Kwestia Domu Księcia została rozwiązana.

Dom Księcia to bardzo ładny budynek. Na pocztówkach. Zwłaszcza przedwojennych. – Pewnie wszyscy życzylibyśmy sobie, żeby dzisiaj wyglądał tak, jak wówczas, natomiast wiemy jak szybko degraduje się jego stan – zauważył w trakcie lutowej sesji radny Jacek Krawczyk. Przypomniał, że w budynku doszło do śmiertelnego wypadku. – Ten budynek jest w bardzo znacznym stopniu zdegradowany, więc jest bardzo dużą wartością historyczną, materialną dla miasta, ale pod względem technicznym wygląda to fatalnie.

Pojęcie o deweloperce
Wiceprzewodniczący rady miasta zauważył nadto, że pieniędzy wydanych na remont miasto nie odzyska. Zwrócił uwagę, że koszty remontu Kamienicy Kupieckiej wyniosły 16-20 mln, a Dom Księcia to bardzo duży budynek i bardzo duże koszta. Przeciw zbyciu działki, na której położony jest Dom Księcia, wystąpił natomiast radny Paweł Ruksza, który odwołał się do wartości historycznej budynku. – Tam przecież mieszkał generał Maczek, który był inicjatorem budowy basenu otwartego. Tam mieszkało wiele znaczących osób. Generał Dąbkowski – zauważył radny, który zaproponował remont lub dzierżawę, nie sprzedaż działki. – Dlaczego mówię, że mam wątpliwości, że nabywca wyremontuje ją? Dlatego że ta kamienica dzisiaj była przeznaczona na mieszkania i w znacznie tylko małej części na usługowe obiekty, więc jeśli deweloper chciałby zarobić na tej kamienicy, to taniej wybuduje nowy budynek na zupełnie innym gruncie.

Wydawało mi się, że wy w tym PiS-ie jakieś pojęcie o deweloperce macie, a okazuje się, że tak średnio – stwierdził radny

Pomysł dzierżawy działki podważył Łukasz Banaś. – Po ostatnich doniesieniach medialnych, związanych z aferą spółki Srebrna, wydawało mi się, że wy w tym PiS-ie jakieś pojęcie o deweloperce macie, a okazuje się, że tak średnio, bo najpierw pan radny Ruksza twierdzi, że nie znajdzie się inwestor, który kupi Dom Księcia i zainwestuje tam ok. 50-60 mln […], za to chętnie wyda te pieniądze, dzierżawiąc od miasta ten budynek. Dla mnie to jest jakaś abstrakcja – stwierdził.

Radny Koalicji zauważył również, że rejestracja Domu Księcia jako zabytku sprawi, że konserwator zabytków zwiąże ręce inwestorowi i nie pozwali na jakiekolwiek zmiany. W tej sprawie zabrał głos prezes częstochowskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich SARP. – Budynek Domu Księcia jest na dzień dzisiejszy w ewidencji zabytków. Powinien być wpisany do rejestru zabytków. To jest rzecz, którą powinniśmy, jako miasto, w pierwszym kroku zrobić – przekonywał Hubert Wąsek. Tymczasem radni odłożyli decyzję o losie pustostanu.

Książę i żebrak
Dom Księcia przy alei Wolności 44 bierze swój początek od kaprysu. W przededniu I wojny światowej został zbudowany na polecenie księcia Michała Aleksandrowicza Romanowa, następcy Mikołaja II. Rosyjski arystokrata pragnął mieć swoje lokum w należącej wówczas do Carstwa Rosyjskiego Częstochowie, zbudował więc największy wówczas w mieście budynek mieszkalny, zwieńczony nie istniejącymi już kopułami pałac. Książę Michaił nie cieszył się jednak długo ani z posiadania mieszkania, ani z życia. Nie objął moskiewskiego tronu, został – podobnie jak jego krewni – zamordowany. W trakcie wojen światowych z budynku korzystało niemieckie wojsko, a przez dekady kwaterowali tam zwykli mieszkańcy oraz istniały zakłady usługowe.

 

Budynek, z uwagi na stan techniczny, został decyzją Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego wyłączony z użytkowania i staraniem miasta (prace zlecone przez spółkę miejską ZGM TBS) zabezpieczony. Nie ma w nim więc obecnie ani mieszkańców, ani najemców – informuje Włodzimierz Tutaj z częstochowskiego magistratu. – Dopóki budynek był wykorzystywany, znajdowało się w nim 95 lokali mieszkalnych oraz 16 lokali użytkowych. Dzisiaj budynek stoi pusty. Prawie pusty. Okazyjnie odwiedzają go służby, choćby dwa lata temu, gdy w trakcie pożaru znaleziono tam ciało mężczyzny, albo cztery lata temu, gdy pijany mężczyzna nadział się na balustradę i zmarł. Dla części mieszkańców Częstochowy budynek do dziś spełnia funkcję niekoniecznie prestiżowego hotelu.

Partner córki radnego właścicielem lokalu
Decyzję radni podjęli w trakcie marcowej sesji. Nie obyło się bez pytań. Radna Katarzyna Jastrzębska zwróciła uwagę, że brak dokładnych szacunków remontu. – Opieramy się cały czas na tych założeniach sprzed dziesięciu lat. Jeżeli miasto byłoby rzeczywiście zainteresowane tym budynkiem i chciałoby jak najlepiej w tej sytuacji, powinniśmy mieć aktualny kosztorys – stwierdziła, dodając, że znane są koszta wyburzenia i wartość budynku. Pojawiła się również kwestia pozyskania publicznych środków. – Jasna Góra to jest dobry przykład. Kilkaset milionów złotych w chwili obecnej ze środków unijnych na różnego rodzaju inwestycje, które już się dokonały lub się dokonują – stwierdziła Monika Pohorecka. Pojawiły się pytania o warunki sprzedaży, kwoty, inwestora. – Ja sobie wyrobiłem takie zdanie – powiedział Paweł Ruksza – że miasto nie ma pomysłu co do tego budynku i stąd najlepszym pomysłem jest sprzedać problem.

Jakie to jest duże mieszkanie, jaki to jest procentowy udział i co ma zamiar z tym zrobić, jaka jest wartość, tej wiedzy nie posiadam – powiedział radny

Dyskusję zdominowała tymczasem kwestia jednego nie wykupionego przez miasto mieszkania. Gdy radny Ryszard Szczuka zabrał głos, przyznał, że właścicielem mieszkania jest partner jego córki, który zajmuje się obrotem nieruchomościami. – Jakie to jest duże mieszkanie, jaki to jest procentowy udział i co ma zamiar z tym zrobić, jaka jest wartość, tej wiedzy nie posiadam – powiedział. Zadeklarował, że nie będzie brał udziału w głosowaniu.

Sprawa sprzedaży nieruchomości jest rozwojowa – ironizował Andrzej Sowa. Zauważył, że z czasem pojawiają się nowe informacje, a miasto nie jest przygotowane do zmierzenia się z remontem pałacyku. – Najłatwiej sprzedaż, wyzbyć się wpływów – mówił. Do sprawy wykupienia wyżej wymienionego lokalu odniósł się prezydent Ryszard Stefaniak. Powiedział, że rozmawiał z poprzednim właścicielem mieszkania, Ukraińcem, i proponował wyższą stawkę, niż właściciel zapłacił. – Starałem się człowiekowi wytłumaczyć, że zostaje sam jeden. Jako współwłaściciel będzie partycypował w remontach, we wszystkich sprawach itd. – powiedział. Ryszard Stefaniak zauważył, że pozostałe mieszkania miasto wykupiło. To jedno przejęła osoba prywatna.

Ja naprawdę nie mam wglądu w to, co robi partner mojej córki, a wiem, że nieruchomości ma dosyć dużo i rozległe i wcale się tym po prostu nie interesuje – wyjaśniał Ryszard Szczuka. Pojawił się wreszcie problem ewentualnych spadkobierców pałacyku wielkiego księcia, lecz został już w przeszłości rozwiązany. 14 marca 2019 r. większością głosów uchwalono, że Dom Księcia zostanie sprzedany. Działka, na której jest usytuowany, ma powierzchnię 0,2460 hektara. Łączny udział miasta w nieruchomości, wraz z udziałami przypadającymi do lokali, wynosi 99,93 proc.

Krzysztof Rygalik
rygalik@miejska.info.pl
Fot.: Sebastian Zielonka

Miejska TV