W Częstochowie strajkowało ponad dwa tysiące nauczycieli

8 kwietnia rozpoczął się zapowiadany protest w oświacie. W Częstochowie do strajku przystąpiło dzisiaj 2,2 tys. nauczycieli. To sprawa istotna dla rządu, miasta, częstochowskich uczniów, rodziców, nauczycieli, którzy do strajku nie przystąpili, a także wbrew pozorom problem samych strajkujących.

Rozmowy Związku Nauczycielstwa Polskiego z rządem w sprawie podwyżek trwały od kilku miesięcy. Po fiasku ostatnich rozmów, w całym kraju rozpoczął się protest.

W Częstochowie w strajku wzięło dziś udział 2213 nauczycieli na ok. 3,6 tys. zatrudnionych w szkołach i przedszkolach. Jednocześnie ok. 370 osób przebywa obecnie na zwolnieniach chorobowych. W sumie do protestu przystąpiły 93 ze 115 miejskich placówek oświatowych.

To problem dla dzieci i ich rodziców, ale również dla nauczycieli, którzy do strajku nie przystąpili. Liczba godzin zajęć dydaktycznych, które mają obowiązek realizować, to tzw. pensum. W placówkach, które poparły działania ZNP, nauczyciele są zobowiązani pozostawać w pracy przez 8 godzin. W związku z tym radny Piotr Wrona złożył do Prezydenta Miasta Częstochowy zapytanie, w jaki sposób dyrektorzy szkół odnotuję godziny przyjścia i wyjścia nauczycieli. – Od samego rana telefonują do mnie nauczyciele, którzy nie strajkują, a opiekują się dziećmi, z pytaniem, jak wyglądać ma praca nauczycieli strajkujących – wyjaśnia Przewodniczący Klubu Radnych Prawa i Sprawiedliwości.

Pytania niestrajkujących pedagogów dotyczą nie tylko ilości godzin pracy, ale również płacy za strajk. Teoretycznie odpowiedź na to pytanie daje ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych z 23 maja 1991 r., której artykuł 23 mówi, że w okresie strajku, zorganizowanego zgodnie z przepisami ustawy, pracownik nie zachowuje prawa do wynagrodzenia. Również nauczyciele nie powinni za okres strajku otrzymywać wypłaty.

Ta kwestia była jednym z tematów spotkania w siedzibie ZNP w Częstochowie, w którym 5 kwietnia uczestniczyli związkowcy, wiceprzewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej Marek Balt oraz Przewodniczący Komisji Edukacji Urzędu Miasta Dariusz Kapinos. Rozmowy dotyczyły dopiero planowanego protestu pracowników oświaty, w tym m.in. możliwości zwrócenia środków finansowych za strajk. – Zgodnie z uchwałą, nie możemy na dzień dzisiejszy takich środków zwrócić – wyjaśnia radny Kapinos.

 

Do tej pory część samorządów zapowiedziała, że zapłaci pedagogom za czas protestu. Częstochowa tego nie zrobiła. – Prawdopodobnie Związek Nauczycielstwa Polskiego wystosuje pismo, odpowiednią uchwałę, do Komisji Edukacji – mówi Dariusz Kapinos. – Odnośnie zapisów w regulaminie dotyczących wynagrodzeń nauczycieli, będziemy rozpatrywać to na najbliższej komisji i na sesji Rady Miasta – wyjaśnia. Pod warunkiem, że taki projekt do urzędu wpłynie.

Otwarte pozostają pytania, czy wynagrodzenie nauczycieli za czas strajku będzie pomniejszone i jak placówki odnotowują obecność pedagogów. – Obowiązuje ich ośmiogodzinny czas pracy – zauważa Piotr Wrona, który zadał dzisiaj włodarzowi miasta m.in. pytanie, czy wydał odpowiednie instrukcje dyrektorom szkół o monitorowaniu czasu pracy strajkujących nauczycieli.

W Częstochowie zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami nie strajkowała połowa przedszkoli, jedyne wygasające gimnazjum oraz jeden zespół szkolno-przedszkolny. Do strajku nie przystąpiły też dwa przedszkola, które wcześniej deklarowały akcję strajkową.

Rodzice nie posłali dzieci do szkół. Frekwencja przedszkolaków i uczniów w strajkujących przedszkolach i szkołach wyniosła ok. 3,1 proc. Inaczej mówiąc, na zajęcia przyszło 913 przedszkolaków lub uczniów z łącznej liczby 31,4 tys. Częstochowskie placówki, do których dzieci przyszły na zajęcia, zapewniały opiekę oraz posiłki.

Krzysztof Rygalik
rygalik@miejska.info.pl

Miejska TV