Maraton Rakowa blisko mety

Przed nami ostatnia prosta Rakowa. Tak się złożyło, że historyczny awans do Ekstraklasy, RKS może świętować w województwie pomorskim. Linia mety czeka na częstochowian w Bytowie

Po niedzielnym okazałym zwycięstwie Rakowa Częstochowa nad Wartą Poznań, trener Marek Papszun udowodnił, że nie jest nie tylko świetnym szkoleniowcem, ale też dobrym mówcą – Gratulacje dla zespołu świadomego, dla zespołu odpowiedzialnego, który wie o co gra, przebiegł już w tym maratonie 42 kilometry. Zostało chyba 195 metrów. Nasz rywal 10 kilometrów za nami, ale jeszcze do tej mety musimy dobiec. Niewiele nam zostało, już jesteśmy na stadionie i wierzę, że w przyszłej kolejce dobiegniemy – powiedział na pomeczowej konferencji prasowej Papszun.

Trzymając się terminologii biegowej, ostatnie 20 lat dla Rakowa były prawdziwym piłkarskim Runmageddonem. Rywalizacją, w której częstochowska drużyna musiała taplać się w błocie przeciętności. RKS spadł z Ekstraklasy w 1998 roku i na długo ugrzęznął w bagnie niższych klas rozgrywkowych. Prawdziwe filmowe ”Run Forrest”, dodając nowego tchnienia w klubowy organizm Rakowa, wykrzyczał właściciel firmy X-kom, Michał Świerczewski. To właśnie Świerczewski zabrał się za projekt, który można byłoby określić roboczym tytułem ”Powrót na szczyt”. Kolejnym milowym krokiem dla RKS było dobranie do projektu genialnego reżysera. Marek Papszun najpierw wprowadził drużynę do pierwszej ligi, a za chwilę będzie świętował kolejny awans – do upragnionej Ekstraklasy. Stał się jednym z najbardziej cenionych i rozchwytywanych trenerów w Polsce. O ile można było przed sezonem typować, że Raków będzie się liczył w walce o awans, o tyle przygoda w Pucharze Polski pokazała, że to życie pisze najlepsze scenariusze.

Prezes częstochowian, Wojciech Cygan, po wygranej 3:0 nad Wartą nie ma już wątpliwości, kto awansuje do Ekstraklasy – Myślę, że już mogę spokojnie powiedzieć, że tego zepsuć się po prostu nie da. Nawet jeśli byśmy jakiś specjalny hamulec włączyli, to chyba nic nas nie zatrzyma, bo też nie zakładam, że wszystkie drużyny, które są za nami, będą punktować po 100 procent. Myślę, że dzisiejszy mecz przypieczętował naprawdę nasz awans, chociaż matematyka jeszcze przed nami. Myślę, że mecz w Bytowie z tego powodu będzie ciekawszy, bo wtedy ta matematyka może być już także po naszej stronie.

Po dwóch golach strzelonych Warcie najlepszym strzelcem drużyny jest obecnie Miłosz Szczepański Fajna jest ta sytuacja, ale bardziej się cieszę z tego awansu niż z tego, że jestem najlepszym strzelcem – zaznaczył Szczepański, niejako uprzedzając najbliższe fakty. Daj Boże żeby w czwartek był ten awans – dodał. Gdy sugerujemy, że sprawy awansu nie da się już zepsuć, podkreśla – Jedziemy do Bytowa po awans. Jesteśmy bardzo dobrą drużyną, dlatego nie przyjmuję takiej myśli, że możemy to zepsuć.

Do zdobycia w 1 lidze zostało 18 punktów, a trzecia i czwarta drużyna tj. Sandecja Nowy Sącz i Stal Mielec mają 16 punktów straty do Rakowa. Częstochowianie musieliby przegrać wszystkie mecze do końca, a rywale wygrać, co jest niemal niemożliwe. Jeden z liderów RKS, Tomas Petrasek jest mocno świadomy tej sytuacji – Bardzo dobrze wiemy, że jesteśmy krok od tego żeby awansować. Wszystko w naszych rękach. Chcemy to zrobić jak najszybciej, tzn. w czwartek, by później już grać spokojnie. Jeśli to się uda, to później chcemy utrzymać pewnie pierwsze miejsce w tabeli i nie dać nikomu wątpliwości kto jest najlepszy – powiedział nam Petrasek. 

Jak wiadomo ambitny sportowiec po przebiegnięciu koronnego dystansu ma ochotę na kolejny maraton, najchętniej trudniejszy, bardziej wymagający, który będzie ukończony z jeszcze lepszym czasem. Patrząc na ambicje trójki Papszun-Cygan-Świerczewski, można przypuszczać, że w chwili wywalczenia awansu rozpocznie się kolejny rozdział tej historii. Nie sztuką jest wspiąć się na szczyt, ale na nim pozostać. I tego wszystkim w Częstochowie życzę, bo miasto świętej wieży zasługuje na wielką piłkę.

Sebastian Zielonka
zielonka@miejska.info.pl

Miejska TV