Widmo upadku Huty Częstochowa. Pracownicy mogą nie dostać w lipcu wypłaty

Według związkowców sto procent majątku zakładu jest zastawione. Huta Częstochowa ma kłopoty finansowe. Firma wysyła pracowników na urlopy i postojowe. W lipcu może zabraknąć pieniędzy na wypłaty.

Czerwiec był dla hutników okresem przymusowego wypoczynku. Również w lipcu pracownicy zostali zwolnieni z obowiązku świadczenia pracy w związku z przerwami technologicznymi, a liczba obecnych w zakładzie nie powinna przekroczyć 159 osób na dobę. To niewielka część załogi, spółka bowiem zatrudnia obecnie ok. 1235 osób, a według związków zawodowych pośrednio pozwala zdobyć środki do życia dla kolejnych 5 tys. pracowników z firm, które stale z nią współpracują. – Nasza Huta jest zakładem niemłodym. 120 lat już jest na rynku – mówi Mariusz Ciupiński z MZZ Kadra, zwracając uwagę, że na terenie zakładu pracuje już czwarte pokolenie. – Mamy potencjał. Mamy niszę na rynku. Możemy produkować, bo mamy rynki zbytu – dodaje.

Zakład ma poważne kłopoty nie od dziś , a 28 czerwca związki postanowiły wyrazić swój niepokój, również poprzez pikietę pod budynkiem zarządu. Pracownicy zwracają uwagę na przedłużające się rozmowy potencjalnego inwestora z bankami. Hutą Częstochowa jest zainteresowana brytyjska firma Greybull Capital, która praktykuje przejmowanie zagrożonych upadkiem firm.

Związkowcy mówią, że o kłopotach finansowych spółki zostali powiadomieni w nieodległym czasie, a według ich wiedzy największymi wierzycielami są właśnie dwa wymienione banki. – Czeka nas upadłość zakładu, jeżeli po prostu nie będzie finansowania – zapowiada Małgorzata Magiera ze związku ”Juvenia”, podkreślając, że zatrudnienie mogą stracić jedyne osoby, które utrzymują swoje rodziny, a częstochowski rynek pracy nie przyjmie ponad tysiąca ludzi. – Sytuacja jest tak zła, że w poniedziałek nie wiemy, co będziemy robić i co się stanie – stwierdza. Tymczasem banki nie przedłużyły porozumienia ”standstill”, które daje inwestorowi możliwość wsparcia finansowego Huty. To mogłoby pozwolić na wznowienie produkcji, czyli zapewnienia miejsc pracy. W sprawie przyspieszenia decyzji liderzy związków zawodowych pisali już list do prezesów Pekao SA Michała Krupińskiego i PKO Bank Polski SA Zbigniewa Jagiełło.

 

Według wiceprzewodniczącego NSZZ Solidarności w Hucie załoga jest mocno zaniepokojona, że wydłużają się rozmowy i nie ma porozumienia między bankami, nowym inwestorem a ISD. Kolejny problem to odchodzenie pracowników, którzy pozostają na postojowym. Związkowcy nie ukrywają, że oczekują interwencji z Warszawy. – Prosimy wszystkich ludzi, którzy mogą dopomóc temu zakładowi, łącznie z naszym ministerstwem, naszym rządem, żeby te osoby to uczyniły – mówi Marek Chądzyński. Dzieje się tak również dlatego, że Huta Częstochowa ma znajdować się w rękach instytucji finansowych. – Problem restrukturyzacji polega na tym, żeby ktoś od banków odkupił nasz majątek – mówi Włodzimierz Seifryd z MZZ Pracowników Ruchu Ciągłego.

Związkowcy mieli nawet nadzieję na upaństwowienie spółki, dając za przykład śląskie zakłady pracy. Obecnie, z realnych koncepcji, pozostał jeden zagraniczny inwestor, który według przedstawicieli pracowników miałby 10 lipca wypłacić wynagrodzenia, jeszcze przed uzgodnieniem szczegółów z wierzycielami oraz wschodnioeuropejskim właścicielem Huty. – Jednak bank PKO BP nie zaakceptował tej umowy – mówi Włodzimierz Seifryd. Liderzy organizacji pracowniczych stwierdzają, że to ostatecznie doprowadzi do wycofania się Greybull Capital oraz przynieść może upadłość zakładu i straty dla banków. Nie jest również pewne, czy w takiej sytuacji pracownicy dostaną najbliższe wypłaty. Związkowcy zapowiadają również gotowość wyjścia w przyszłym tygodniu na ulice. Zarówno pod siedziby wierzycieli, jak i centralnych władz.

Krzysztof Rygalik
rygalik@miejska.info.pl
Fot.: Maciej Kusztal / Urząd Miasta Częstochowy

Miejska TV