Prostytutki mają głos!

Nowohoryzontowe wycieczki do kina czasem odbywają się po utartych ścieżkach, a czasem to prawdziwe podróże nieznane. Takie były dla mnie wtorek i środa we wrocławskim kinie. Doskonale zrealizowane filmy doskonałych reżyserów dały mi niebywałą przyjemność, ale podróż w nieznane okazała się prawdziwym odkryciem. Mówię o filmie ”White noise”, gdzie reżyser, Antoine d’Agata, oddał głos prostytutkom z całego świata, czyli tym najbardziej upokorzonym i dotkniętym, ale czyni to w bardzo nieoczywisty sposób. Ten film mogę określić jako poetycki dokument. Filmowy rollercoaster trwa, kolejne filmy na horyzoncie!

Wtorek
Bacurau”. To była do tej pory największa przyjemność, płynąca z przebywania na sali kinowej podczas festiwalu. Czas mijał w trakcie projekcji jak szalony, a zakręty formalne i scenariuszowe cieszyły mnie jak dziecko pragnące łakoci. Ale ten film to przede wszystkim bezpretensjonalne oskarżenie drapieżnej cywilizacji “białego człowieka” i kolonialnych uwarunkowań. Groteskowa wizja Filho, znanego nam z “Sąsiedzkich dźwięków” i “Aquariusa”, wcale nie jest dla nas zabawna, gdyż pokazuje, że w kolonialnym podejściu niewiele się zmieni, a może być gorzej. Ten film jest po pierwsze doskonale i z pasją zrealizowany, po drugie łączy kino gatunkowe (western) z ważnym przesłaniem. Jeśli tylko będziecie mieć okazję, to nie wahajcie się i idźcie na “Bacurau” – film o brazylijskiej zapadłej dziurze, gdzie ludzie mają swoją godność i potrafią o nią walczyć. 8/10

Zdrajca”. Reż. Marco Bellocchio. Sprawa sędziego Falcone opowiedziana z włoską elegancją, trzyma w napięciu od pierwszego eleganckiego ujęcia do samego końca, a opowiedziana jest z perspektywy Tommaso Buscetty, świadka koronnego, dzięki któremu w latach 80-tych za kraty trafiło kilkuset członków Cosa Nostry – wielu otrzymało wyrok dożywotniego więzienia. Kara śmierci dosięgła sędziego Falcone; choć wiedział, na co się naraża, był konsekwentny w walce z mafią i zginął w zamachu wraz z małżonką. Niesamowita postać, heros tamtych czasów. Buscetta zaś dożył na wolności sędziwego wieku i zmarł z przyczyn naturalnych. Jeśli lubicie połączenie kina gangsterskiego z dramatem sądowym, nie zawiedziecie się. 7/10

Synonimy”. Francuskie w stylu i intelektualnym ujęciu kino o naszych iluzjach i marzeniach, którym daleko jest do rzeczywistości. Film opowiada o języku i jego meandrach, które mogą sprowadzić nas na manowce, bo samo mówienie o wartościach, nie wystarcza. Dużo literackich i filmowych odniesień w bardzo szlachetnej formie. 7/10

Złota rękawiczka“. Reż. Fatih Akin. No to była ekstrema – film o seryjnym zabójcy bez konfekcji von Triera tylko do bólu realistycznie z Hamburgiem lat 70-tych w tle (co ciekawe czas i miejsce akcji odpowiadają momentowi narodzin Akina). Jak ktoś lubi Bukowskiego, Jerofiejewa, jak ktoś lubi prozę Jarosława Błahego, to jest to absolutne must see – i to nawet nie chodzi o sceny ćwiartowania zwłok tylko o ten smród zgnilizny, bijący z ekranu i o fantastyczne “ćmy barowe” tworzące ludzkie panoptikum w knajpie “Złota rękawiczka”. Do wytrzymania. 8/10

 

Tajemnice Morza Sargassowego“. Tsoumerkas, twórca świetnego “Płomienia” i czołowy reżyser greckiej Nowej Fali, idzie w kierunku kina gatunkowego i realizuje kryminał, gdzie udaje mu się osiągnąć ciekawy efekt portretu greckiej prowincji doby kryzysu i swoistego niepokoju egzystencjalnego bohaterów – każdy z nich ma jakąś tajemnicę, każdy przeżywa jakąś traumę, każdy normalny chce uciec, chce się wyrwać. Kawałek porządnego kina. 6/10

Środa
Zombie Child”. Reż. Bertrand Bonello. To nie jest oczywisty film o zombie, tym bardziej że kojarzy się ze “Stowarzyszeniem umarłych poetów”, ale w żeńskim wydaniu. No dobra – jest to kino o różnicach kulturowych (jak zresztą widać na zdjęciu) i to kino z najwyższej półki. Zresztą trudno się dziwić – w końcu Bonello to reżyser “Nokturamy”. 7/10

Calypso”. Takiej interpretacji mitów greckich jak w przypadku filmu, a w zasadzie video-artu o historii Odyseusza i Calypso lepiej unikać, choć histeryczne reakcje masowo wychodzących widzów wydają mi się mimo wszystko nieco na wyrost. Zresztą inspiracją był nie mit a obraz Buckelina. Dobra, dajmy spokój, bo nigdy tu nie przyjedziecie, po prostu bywa i tak – uczciwe 3/10.

Rzućmy książki, wyjdźmy na ulicę“. Reż. Shijo Terrayama. Film ucznia Grotowskiego to prawie musical, w dodatku autobiograficzny, w dodatku z lat 70-tych, który kipi od kontrkulturowej jazdy. I do śmiechu, i do łez. A tak w ogóle – czy w Japonii była kontrkultura? Jak nie, jak tak? 7/10

White Noise”. Reż. Antoine d’Agata. 4,5-godzinny traktat poetycko-filmowy o prostytucji we współczesnym świecie. Mogę mówić o minusach, o tym że to bardzo trudny i ciężki film. Ale po co? Reżyser Antonio d’Agata jeździł przez lata po najgorszych burdelach całego świata. Chciał powiedzieć – prostytutki mają głos! I ten głos, może niepotrzebnie tak poetycki momentami, jest głosem porażającym. Kobieta sprowadzona do funkcji worka na spermę przemawia, przemawia do nas wszystkich. I tego głosu nie chcemy usłyszeć, a te przepiękne długie ujęcia, prawdziwie malarskie, arcydzieła bolą. 9/10

Sławomir Domański
Fot.: kadr z filmu ”White Noise” / iffr.com

Miejska TV