Składowisko odpadów w centrum Częstochowy

Po awarii w oczyszczalni Czajka kwestia skutecznego zapobiegania degradacji środowiska stała się bardzo realna. Od szeregu miesięcy jest to problem istotny również dla naszego regionu. Tym bardziej że niebezpieczne odpady mogą nam towarzyszyć bez naszej wiedzy.

Akta tej sprawy trafiły w zeszłym tygodniu z Częstochowy do Prokuratury Regionalnej w Katowicach. Nie jest to przypadek, ponieważ tamtejsze służby mają doświadczenie związane z tzw. ”mafią śmieciową”. Również skala zagrożenie jest niemała. Przy jednej z częstochowskich ulic odkryto bowiem ponad 930 ton odpadów. Miało to miejsce kilkanaście miesięcy temu, w maju 2018 r.

W międzyczasie na miejscu czynności podejmowała PSP. Po raz pierwszy właśnie w pierwszej połowie maja, gdy strażacy wezwani zostali do wyciekającej substancji o dziwnym zapachu. W wysokim na 7 metrów magazynie znaleźli m.in. metalowe beczki. Za pomocą mierników gazowych sprawdzili, czy w powietrzu znajdują się związki niebezpieczne dla życia albo zdrowia, ale mierniki nic takiego nie pokazały. Tego dnia na miejscu był obecny również patrol policji.

Zbiorniki nie były szczelne. Strażacy zostali ponownie wezwani w lipcu, ponieważ znów nastąpił wyciek substancji. Jak się okazało, również niebezpiecznej, ale miejsce zostało oczyszczone. – Kilkukrotnie zabezpieczaliśmy również działania policji na tym obiekcie w sytuacji, gdy były pobierane próbki – informuje kpt. inż. Marcin Pudło z częstochowskiej Komendy Miejskiej PSP. Te działania polegały na asekuracji, w tym badaniu czystości powietrza i występowaniu niebezpiecznych gazów. O sprawie zawiadamiane były organy publiczne.

W tym czasie sukcesywnie w sprawie śmieci działała policja, m.in. wiosną bieżącego roku, na początku kwietnia, dokonując zatrzymań w sprawie magazynu w dzielnicy Trzech Wieszczów. Funkcjonariusze częstochowskiego Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą rozbili trzyosobową grupę, która w okresie luty-marzec 2018 r. wypełniła wynajmowaną tam halę o powierzchni ok. 1400 metrów kwadratowych. – Wstępna analiza pobranego do badania materiału wykazała, że w składowanych pojemnikach znajdowały się odpady zawierające szereg związków organicznych niebezpiecznych dla życia i zdrowia człowieka – stwierdziła wówczas policja.

Równolegle z wcześniej wymienionymi czynnościami strażacy podejmowali się też sprawdzenia obiektu przy ul. Filomatów pod względem przepisów przeciwpożarowych. Wydana została decyzja administracyjna zakazująca jego użytkowania. Postępowanie prokuratorskie trwa półtora roku. Na początku prowadzono je w Częstochowie, natomiast teraz akta trafiły do stolicy województwa. Prok. Agnieszka Wichary z Prokuratury Regionalnej w Katowicach zaznacza, że śledztwo zostało wszczęte tuż po ujawnieniu odpadów. Powodem przeniesienia sprawy była m.in. skala zagrożenia dla środowiska. Jest tak w istocie, mowa bowiem o składowisku mającym rozmiar ok. 2 mln 400 tys. decymetrów sześciennych.

Nie sposób przewidzieć, jaki jest koszt utylizacji tych odpadów. Nie sposób przewidzieć, jaki jest koszt utylizacji tych odpadów. Temat poruszył również częstochowski samorządowiec Piotr Wrona, który złożył do miejskich władz interpelację dotyczącą składowiska. – Będąc magistrem chemii mam pełną świadomość, że niekontrolowane wydobycie się tych substancji spowoduje skażenie wód gruntowych i terenu, a zmieszanie ich może spowodować nieobliczalny w skutkach pożar – stwierdził.

Krzysztof Rygalik
rygalik@miejska.info.pl
Fot.: KMP w Częstochowie

1 października o informacje w sprawie składowiska odpadów wystąpiliśmy do częstochowskiego magistratu. Pytania dotyczyły m.in. uzyskania przez władze miejskie wiedzy o ww. składowisku, czynności podjętych przez władze miejskie w celu utylizacji ww. składowiska i szacunkowej ilości substancji chemicznych składowanych na ww. składowisku oraz części dotąd przez władze miejskie zutylizowanej. Czekamy na odpowiedź.

 

Miejska TV