Częstochowa: Kacperek trafi do domu dziecka, czy zostanie z babcią?

Kacperek jest wychowywany przez swoją babcię, z którą mieszka na Starym Mieście. Okolica nie wygląda jak reprezentacyjna część Częstochowy. Właśnie z powodu warunków mieszkaniowych chłopiec może trafić do domu dziecka.

Mieszkanie bez wody, ogrzewane piecem usytuowane jest o 20 minut piechotą od Urzędu Miasta. W takich warunkach w XXI w. mieszka 16-miesięczny Kacper, którego losem zainteresowała się Joanna Kaczmarek, a wszystko dlatego, że przeglądając Facebooka natrafiła na zbiórkę pieniędzy zorganizowaną na portalu pomagam.pl, przez Agnieszkę Weiner, którą zainicjowała przyjaciółka rodziny, Irmina Dudek. Po prostu to jest oburzające, co zobaczyłam – mówi. Postanowiła zanieść chłopcu ubrania, pampersy i kaszki. – Generalnie to jest w ogóle oburzające, bo ludzie wydają mnóstwo pieniędzy na głupoty, niejednokrotnie sama się na tym łapię, a po prostu inni podstawowych rzeczy do życia nie mają, tym bardziej że to jest praktycznie centrum miasta i ktoś powinien zareagować. To jest straszne – stwierdza. Dlatego kobieta nagrała i opublikowała krótki film, na którym widać kamienicę na ulicy Małej. Nagranie odbiło się szerokim echem w ”sieci”.

Sąd nad rodziną
Okna o drewnianych ramach. Drewniana brama pokryta napisami. Zarośnięte podwórko. W przedsionku rozpada się sufit, a wodę trzeba donosić w plastikowych baniakach z mieszkania znajdującego się ”w bramie” obok. Ciepła kąpiel? Po podgrzaniu wody na gazie i przelaniu ją w miskę. Co z toaletą? Jest. Drewniana, na dworze. W domu, który pani Bożena odziedziczyła po rodzicach, mieszka jej kilkunastomiesięczny wnuk. – Najbardziej boję się tego, żeby ktoś jej tego malucha nie zabrał, bo ona dba o niego bardzo. Jest to w ogóle czysty, zdrowy, bardzo fajny chłopak. Pani Bożena wstydzi się całej sytuacji. Może jest mniej zaradna życiowo i nie udało jej się, jak innym – zauważa Joanna Kaczmarek. Rzeczywiście, sprawa trafiła na wokandę. Empatia wymiaru sprawiedliwości okazała się ograniczona. – Była pierwsza sprawa w sądzie. Teraz odbyła się 25-go. Była kuratorka wnuka i sąd chciał go zabrać pani Bożenie – mówi Irmina Dudek, przyjaciółka rodziny.

Krewni Kacperka, jak wynika z relacji o tym postępowaniu, odwołali się od decyzji temidy, bo chcą być dla dziecka rodziną zastępczą. Opiekę zamierzają sprawować ciotka chłopca i pani Bożena. – Teraz czekają, jaka będzie odpowiedź, a babcia by chciała wychowywać wnuka – zauważa pani Irmina. Głównym pretekstem, jakim miała kierować się orzekająca osoba, mają być warunki bytowe.

Matka dziecka od pół roku przebywa w zakładzie karnym. Według znajomych stało się tak z powodu drobnych kradzieży. Pani Bożena twierdzi, że były to ubrania, jedzenie, czy środki czystości. Ojciec dziecka ma natomiast nie interesować się losem syna, więc Kacperek z oczywistych powodów najbardziej związany jest z babcią. – Nie mogę nic złego powiedzieć o tej rodzinie. Naprawdę opiekuje się nim. Płakać mi się chce z tego wszystkiego – stwierdza Irmina Dudek. – Sąd jej nie chce przyznać tego ze względu na warunki. Nie rozumiem jednego. Opieka społeczna tam chodziła, kurator. Dlaczego się nikt tym nie zainteresował, tylko obcy ludzie muszą się tym interesować? Nie rozumiem tego naszego kraju.

Gwiazdy i fundacje
Pani Bożena mówi, że bardzo przywiązała się do chłopca. – Córka mnie prosiła, żebym podjęła się opieki – zauważa. Z jej słów można wnioskować, że matka Kacpra żałuje popełnionych błędów. – Dzwoni do mnie, rozmawia ze mną – wyjaśnia. – Co będę mogła, to pomogę w wychowaniu wnuka. Jeśli wyjdzie i się zmieni, to pójdzie do pracy, a ja będę opiekować się dzieckiem.

Bożena Garbaciak wcześniej była zatrudniona w przędzalni oraz w szpitalu. Mówi, że przepracowała ponad 20 lat. Na trzecią grupę inwalidzką nie otrzymuje renty. Sporą część jej życia wypełniło wychowanie szóstki dzieci. Otrzymuje środki z opieki społecznej, które mają wystarczać na podstawowe potrzeby. Dużą bolączką jest to, że w budynku brakuje dostępu do bieżącej wody. – Obok mnie, bramę dalej, mieszka córka. Mam baniaki i chodzę po wodę – wyjaśnia. W piecu pali brykietem, a zbiórka realizowana jest właśnie ze względu na realia życia w kamienicy.

Tymczasem znajome rodziny zajęły się nie tylko akcją przez portal pomagam czy wysyłaniem pism do sklepów z prośbami o artykuły budowlane. – Pisaliśmy wszędzie. Do różnych gwiazd na instagramie, do różnych fundacji, a  nawet do ”Programu nasz nowy dom” – wymienia Agnieszka Weiner, organizatorka zbiórki, służącej zgromadzeniu środków na odnowę domu. Na ten moment nikt jej nie odpowiedział – Chodzi przede wszystkim o to, żeby maluch mógł zostać przy babci. To jest podstawą – mówi pani Agnieszka, którą codzienność na częstochowskim Starym Mieście określa jednoznacznie. – To jest karygodne. To jest w ogóle dla mnie straszne, bo bez obrazy, ale u mnie w bloku piwnica lepiej wygląda niż to mieszkanie. Podziwiam panią Bożenę za te wszystkie lata spędzone w takich warunkach.

Krzysztof Rygalik
rygalik@miejska.info.pl
Sebastian Zielonka
zielonka@miejska.info.pl

Więcej: Pomoc dla Kacperka i jego babci

 

Miejska TV