Katowicka prokuratura sprawdza, czy Prezydent Częstochowy dopełnił obowiązków

Największe niebezpieczeństwo stanowi prawdopodobnie składowisko odpadów przy ul. Filomatów, które zostało ujawnione półtora roku temu. Właśnie w związku z chemikaliami Prokuratura Regionalna w Katowicach przygląda się Prezydentowi Miasta Częstochowy.

Dotychczas wiadomo o czterech składowiskach niebezpiecznych odpadów na terenie Częstochowy. Przy ul. Filomatów dochodziło do rozszczelnienia pojemników, w których są przechowywane, co skutkowało działaniami podejmowanymi m.in. przez straż pożarną. Inne składowiska usytuowane są przy Legionów, Koksowej, Hallera, a to te miejsca, o których obecnie wiadomo.

Problem nie jest błahy i 7 listopada na temat niedopełnienia obowiązków przez Prezydenta Miasta Częstochowy był w Prokuraturze Regionalnej w Katowicach przesłuchiwany Hubert Pietrzak, prezes Częstochowskiego Alarmu Smogowego, czyli instytucji pozarządowej zajmującej się ekologią. Według prezesa CzAS dotąd miasto nie podjęło konkretnych kroków, przewidzianych prawnie, dla uzyskania dotacji na usunięcie odpadów.

Z informacji przedstawionych przez magistrat 16 października wynika, że przy Filomatów znajduje się 3-4 miliony kilogramów lub nawet więcej odpadów. Sama prokuratura ostrożniej mówiła o nie mniej niż około milion kilogramów. Podstawą dla działań prokuratury jest art. 231 kk, który mówi o nadużyciu uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Nie oznacza to, że organy ścigania stawiają włodarzowi zarzuty, niemniej gromadzą materiał dowodowy. – To jest dość poważny zarzut, ale sprawa jest niesamowitej wagi ze względu na to, że coraz to nowe fakty, które się przebijają do opinii publicznej, wykazują, że odpady zgromadzone na tym składowisko przy ul. Filomatów mogą wysoce niekorzystnie wpływać na zdrowie ludzkie, tzn. tutaj mówię o ewentualnie chorobach, takich jak rak – mówi Hubert Pietrzak. Nie wiadomo w tym momencie, jakie czynności podejmie wobec prezydenta prokuratura.

Składowisko w dzielnicy Trzech Wieszczów, gdzie dochodziło do skażeń, znajduje się w szczególnie niefortunnym miejscu. Prezes CzAS oraz radny Piotr Wrona zwracają uwagę m.in. na bliskość połączenia kolejowego oraz linii tramwajowej, a więc na drgania gruntu. Magazyn, z powodu uszkodzeń okien i dachu, ma obecnie również nie chronić składowanych na przegniłych paletach pojemników przed opadami deszczu czy śniegu.

Pierwszorzędne znaczenie ma usunięcie chemikaliów, jednak miasto w październiku zwracało uwagę na związane z tym koszty, wówczas szacowane na nawet 60 mln zł. – Do tej chwili urząd miał związane ręce, jeżeli chodzi o utylizację odpadów, na szczęście pod koniec sierpnia została przyjęta przez Sejm nowelizacja ustawy – stwierdza Piotr Wrona, który zwraca uwagę na art. 26a ustawy o odpadach, według którego włodarz ma uzyskać cztery opinie o konieczności usunięcia pozostałości dla wydania ”decyzji zastępczej”, pozwalającej samorządowi działać, a następnie odzyskać poniesione koszty.

Jak wynika z informacji od tych instytucji, złożonych już w prokuraturze, do października Sanepid takich opinii nie wydał, a do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska nie wpłynął w tej sprawie wniosek i siłą rzeczy również opinii nie wydała. Ustawa wymienia jeszcze konieczność zaangażowania WIOŚ i PSP.

Tymczasem Urząd Miasta zrobił rozpoznanie pośród podmiotów oferujących i uprawnionych na rynku do świadczenia usług w zakresie unieszkodliwiania odpadów. 25 października wiceprezydent Andrzej Babczyński informował, że do tamtej chwili przesłana została jedna wstępna oferta. Cena spalenia jednej tony odpadów to 5200 zł, a za przepakowanie, załadunek i transport tony zapłacić należy 1000 zł, bez kosztów ochrony obiektu.

Za przykład samorządów podejmujących działania dla usunięcia odpadów częstochowski radny podał Siemianowice Śląskie, które w zeszłym miesiącu uzyskało niecałe 27 mln zł rządowego dofinansowania na ten cel, Zieloną Górę, Kalisz czy Borkowice. Po przesłuchaniu w Katowicach w sprawie dotyczącej Krzysztofa Matyjaszczyka prezes CzAS stwierdził natomiast, że prokurator zapewne będzie sprawdzał dotychczasowe działania prezydenta miasta, a zabezpieczone na utylizację środki powinny się znaleźć już w poprzednim budżecie. – Pamiętajmy o tym, że te odpady są skrajnie niebezpieczne – zauważa Hubert Pietrzak. Składowane w Częstochowie substancje mogę według ekologów mieszać się z powietrzem, zanieczyścić wodę, glebę i właśnie powietrze, wpływać na kod genetyczny oraz na rozrodczość. Odpady przy ul. Filomatów znajdują się kilkaset metrów od Śródmieścia.

Krzysztof Rygalik
rygalik@miejska.info.pl

Więcej: Do chemikaliów trzeba się przyzwyczaić?
Więcej: Cztery składowiska niebezpiecznych odpadów w Częstochowie!
Więcej: Największa bomba ekologiczna na Śląsku w Częstochowie?
Więcej: Składowisko odpadów w centrum Częstochowy

 

 

Miejska TV